okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 6/2013 >> Rowerzystki łagodzą obyczaje

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Na finiszu


Rowerzystki łagodzą obyczaje

Sławomir Bajew
 

Właśnie idę po chodniku i myślę, o czym felieton napisać. Wiem, nie wygląda na to, że właśnie myślę, ale mina drwala nie powinna zdradzać wszystkiego. Idę, więc myślę, bo to dobry czas na myślenie jest, gdy się idzie. Jak myślę, to idę zamyślony i trochę nieobecny w miejscach, które mijam. Właśnie lekki grymas satysfakcji zamajaczył na mym zgaszonym licu, bo mi się zaczęło układać w głowie, aż tu nagle poczułem ostry ból w lewym boku. Panika! Boże, nie teraz, właśnie idę do pracy, czekają na mnie Słuchacze, Czytelnicy... Głupio tak na ulicy, poczekaj, aż wrócę do domu... Chwila szoku za mną i oto widzę przed sobą – zamiast białego, świetlistego tunelu – Czarnego Rycerza na czarnym rowerze, jak mijając mnie zszokowanego na chodniku, podnosi w przepraszającym geście prawicę, a jego usta ciskają przez ramię w moim kierunku niezbyt energiczne: sorry! Spod przyłbicy kasku i okularów nie zaszczycił mnie szlachetnym swym wejrzeniem.
Dostałem kierownicą pod lewe żebro! Tak mnie zatkało, że nawet nie zdążyłem odpowiedzieć: ależ nic się nie stało, Panie Rycerzu, proszę częściej. To wielki zaszczyt dla mnie tak dostać pod żebro od Pana. Zarzuciłem myślenie. To moja wina, że tak lezę po chodniku i zamiast czuwać, to się rozpraszam, a tu przecież walka o przetrwanie – jak widać – się toczy. I tak cud, że w owym zamyśleniu na tory nie wlazłem. Skradam się dalej ostrożnie chodnikiem w kierunku radia, rozglądam uważnie i co widzę? Oto inny Rycerz, mniej już na głowie zakuty, bo bez kasku, wyrywa się przed szereg dymiących aut i spokojnie przekracza uliczny Rubikon na czerwonym świetle. Co za dzień! Strach dalej iść! I wtedy właśnie zapominam o spuchniętym boku, o zbulwersowaniu nonszalanckim traktowaniem zasad bezpieczeństwa... właściwie zapominam o wszystkim... Po przeciwnej stronie ulicy jedzie... nie, nie jedzie... płynie, posuwa się, przemieszcza... nie ma dobrego słowa na określenie tego, co ONA robi. Wyprostowana, z rozwianymi włosami, uśmiechnięta jakby do siebie (może właśnie myśli?). Nie ma na kierownicy koszyczka, z którego zwisałyby nacie pietruchy, marchwi i liście buraka, lecz czuję, że ich tam nie ma, bo jeszcze nie pora albo rynek jest jeszcze zamknięty. Koszyczek jest pusty, ale jest! Dziewczyna na rowerze. W sukience. Uśmiechnięta. Radosna. Dziewczyny na rowerze, dziękuję Wam, że jesteście. Pięknie wyglądacie. Tyle blasku dzięki Wam w mieście. I mam wrażenie, że kierowcy mijający tę dziewczynę robili to jakby wdzięczniej, ostrożniej..., bo piękno budzi łagodność i tkliwość. I Wam, i sobie na ten wakacyjny czas życzę, abyśmy nie zapominali, co to takiego.

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, od ponad tysiąca wydań prowadzi Listę Przebojów, jest też jedynym mężczyzną w paśmie przedpołudniowym Babie Lato, autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.



Zdjęcie: Fot. Sławomir Bajew