okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 6/2013 >> Rowerem aż na sam szczyt

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Unterrothorn i Gornergrat


Rowerem aż na sam szczyt

Michał Książkiewicz
Głównym atutem tej trasy są wspaniałe alpejskie krajobrazy; dominuje charakterystyczna, strzelista sylwetka Matterhornu

W tej wakacyjnej edycji rowerowej bazy podjazdów zjeżdżamy z asfaltu, opuszczamy granice naszego kraju i wybieramy się na dwa najlepsze punkty widokowe w Szwajcarii – Unterrothorn i Gornergrat. Są to jednocześnie najtrudniejsze podjazdy w tym kraju. Znam oczywiście trudniejsze trasy, ale są one w dużej mierze podejściami. Tutaj zaś da się wjechać na rowerze aż na sam szczyt, a w zasadzie na dwa trzytysięczniki i to podczas jednej wycieczki.

Te dwa alpejskie kolosy stanowiły punkt kulminacyjny mojej wyprawy rowerowej do Szwajcarii, podczas której poznałem z perspektywy siodełka kilkanaście tego typu podjazdów. Każdy z nich był bardzo wymagającą przeprawą przez góry, po niezwykle stromych i kamienistych drogach. Jakość podłoża pod kołami na tego typu trasach zwykle degraduje się wraz ze zdobywaniem wysokości, a nachylenie wzrasta. Trakty w Alpach na wysokości trzech tysięcy metrów wytrasowano niemal wyłącznie po to, aby zapewnić awaryjny dojazd do górnych stacji wyciągów. Były więc one budowane minimalnym kosztem, z użyciem naturalnego podłoża. Nierzadko w górnych partiach wykuwano je po prostu w skale lub wyrzynano spychaczem w poprzek gołoborza, bez szczególnej troski o nawierzchnię utworzonej w ten sposób drogi. Pomimo tych niedogodności, te surowe górskie drogi są chętnie odwiedzane przez rowerzystów, pozwalają bowiem na dotarcie do krainy dotychczas zarezerwowanej jedynie dla wytrawnych piechurów. Dzięki temu można cieszyć się wysokogórskimi widokami, nie zamieniając roweru na buty trekkingowe. Wystarczy tylko zaopatrzyć się w opony z agresywnym bieżnikiem i wygodny rower z górskimi przełożeniami – najlepiej, jakby miał 22 zęby na najmniejszej tarczy korby i 32-34 na największej koronce kasety.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz