okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2013 >> Do Raju jeszcze wrócimy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Kielecczyzna i Góry Świętokrzyskie


Do Raju jeszcze wrócimy

Przemysław Kryściak, Dawid Madziała
Na wielkim głazie

Nie lada to wyczyn – dostać się rowerem pod same wrota zamku w Chęcinach. Stromy, szutrowy odcinek podjazdu, usiany korzeniami i kamieniami, udało nam się pokonać, ale musieliśmy dać z siebie wszystko.

Góry Świętokrzyskie i okoliczne pasma rozsiane w okolicach Kielc to świetne miejsce na rowerowe wędrówki. Wiele zabytków oraz ciekawych przyrodniczo miejsc urozmaicało nam każdy przejechany na siodełku kilometr. Wyprawę rowerową rozpoczęliśmy w Łodzi, kierując się na południowy wschód, w stronę Jeziora Sulejowskiego. Ciszę i spokój na dzikiej plaży, otoczonej sosnowym borem, zagłuszały mewy śmieszki. Na obijanie się nie było jednak czasu, ruszyliśmy dalej.
Droga dłużyła się okropnie, a zaplanowany nocleg w Sielpi był bardzo daleko. Płaskie jak stół tereny województwa łódzkiego nie raczyły nas widokami ani wspaniałymi zabytkami. Staraliśmy się jechać jak najszybciej, tylko po asfaltowych drogach. W końcu naszym oczom ukazał się jakże piękny widok, coś wystawało ponad drzewa. Czy to możliwe? Tak, to była Diabla Góra. My nazwaliśmy ją przedsionkiem Gór Świętokrzyskich, bo to właśnie od niej teren zaczął falować i jazda stała się o wiele ciekawsza. Tabliczka informująca o wjeździe do województwa świętokrzyskiego była już niedaleko. Późnym wieczorem dojechaliśmy do celu.
Po nocy spędzonej na dziko w okolicach Sielpi nad rzeczką Czarną przyszedł czas na zwiedzanie świętokrzyskich zabytków. Pierwszym ciekawym obiektem, jaki pokazywała mapa, były ruiny huty „Józef” z 1818 roku w Samsonowie, która prężnie działała aż do pożarów w latach 40. XIX wieku. W międzyczasie zainstalowano w niej maszyny parowe. Huta produkowała broń dla żołnierzy walczących w powstaniu styczniowym, przez co w 1866 roku została spalona przez wojska rosyjskie. Nigdy nie została odbudowana.
Znaki prowadziły nas teraz do najsłynniejszego drzewa w Polsce. Byliśmy ciekawi, czy dąb Bartek jest tak ogromny, jak pokazują zdjęcia w książkach.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Dawid Madziała