okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2013 >> Osiągając dolny pułap chmur

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Góry Sowie i Kamienne


Osiągając dolny pułap chmur

Michał Książkiewicz
Zabytkowy wiadukt w Ludwikowicach Kłodzkich oglądamy dwa razy – najpierw z okien pociągu, a następnie z siodełka rowerowego

W kalendarzu mamy co roku kilka długich weekendów, które są zwykle okazją do wypadów w nowe, nieznane tereny. Tym razem udaliśmy się na wycieczkę po Górach Sowich i Kamiennych.

Miejsce wybraliśmy nieprzypadkowo – można się tu do woli nacieszyć jazdą po terenie z wybitnie górskim krajobrazem, ale nie trzeba mieć umiejętności technicznych, bo szlaki są stosunkowo łatwe. Nocujemy w schronisku Orzeł, położonym nad Przełęczą Sokolą. Dzięki temu możemy spenetrować oba grzbiety górskie. Dojazd jest relatywnie prosty – pociągiem po zabytkowych wiaduktach i tunelach do Ludwikowic Kłodzkich, skąd jest osiem kilometrów podjazdu do schroniska, prawie w całości po asfalcie.
Wyposzczeni po długiej zimie, w pośpiechu zostawiamy nadbagaż w schronisku i rzucamy się łapczywie na najlepszy kąsek, czyli Wielką Sowę. Z początku pojawia się koncepcja zdobycia góry drogą używaną niegdyś do wwożenia materiałów do budowy nadajnika, ale uznajemy, że bardziej ambitny będzie wariant szlakiem czerwonym. Myśl szybko zamieniamy w czyn, po czym równie prędko zaczynamy z pokorą prowadzić rowery – szlak jest bardzo kamienisty. Z jednego z głazów rower nagle zeskakuje i wpija się ostrymi jak kolce pinami pedałów w goleń, wyciskając na pamiątkę czerwony od krwi wzorek. Góry uczą cierpliwości. Polanę szczytową zdobywamy już na siodełkach, zmotywowani podziwem licznych turystów, powoli człapiących do góry. Nie zdradzamy się ani słowem, że przed chwilą też szliśmy.
Nad polaną dominuje 25-metrowa biała wieża widokowa, wyremontowana w 2006 roku. Była ona wzniesiona, podobnie jak 239 innych wież na świecie, na cześć pierwszego kanclerza Rzeszy Niemieckiej – Ottona von Bismarcka. Za czasów niemieckich na wieży rozpalano ogień dwa razy do roku, upamiętniając dzień urodzin i śmierci kanclerza.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz