okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2013 >> 5/2013 >> Sępów na górze nie widać

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Kamienica


Sępów na górze nie widać

Michał Książkiewicz
To już ostatnie lata wspaniałych widoków z Kamienicy. Młody las szybko rośnie i niebawem szczelnie zasłoni horyzont

Kiedy przeglądałem zdjęcia satelitarne polskich gór w poszukiwaniu nowych dróg, wypatrzyłem ledwie widoczną szarą wstążkę, biegnącą zygzakami przez wysoko położone partie Grzbietu Kamienickiego. Jak tylko w górach stopniały śniegi, pojechaliśmy zobaczyć, co ma do zaoferowania ten niepozorny szary zygzak. Był to strzał w dziesiątkę.

Podjazd zaczyna się w Świeradowie-Zdroju, przy ulicy Stawowej. Jest to szosa, którą niegdyś dojeżdżało się do dworca kolejowego. Kolej ta wybudowana została na początku XX wieku – odcinek do Świeradowa-Zdroju ukończono 1 października 1909 roku. Niestety, linia nie przetrwała wielkiego kryzysu kolei z lat 90. Ostatni pociąg odjechał ze stacji 11 lutego 1996 roku, o godzinie 17. Cztery miesiące temu Świeradów przejął budynek dworca i fragment torowiska. W planach jest utworzenie muzeum kolei izerskiej z ekspozycją zabytkowych pociągów i drezyną turystyczną.
Drezyna na pewno będzie ciekawą atrakcją, ale nasza droga na Grzbiet Kamienicki też jest wyjątkowa, bo cały trawers od Świeradowa-Zdroju po Rozdroże Izerskie jest obwarowany barierami, które mogą legalnie sforsować jedynie piesi i cykliści. Jadąc tędy, ma się wrażenie, jakby to była niekończąca się asfaltowa ścieżka rowerowa, jednak nieco bardziej pionowa niż te, do których przywykliśmy. Wiosną trasa rozbrzmiewa śpiewem ptaków, których nie zagłuszy ryk pracujących na wysokich obrotach silników samochodowych. Przed wyjazdem trzeba koniecznie dobrze wyregulować napęd, bo w tej ciszy nawet zwykłe cykanie przerzutki potrafi wyprowadzić z równowagi.
Zaraz po przekroczeniu torów szosa stromymi zakosami wspina się na zbocza Sępiej Góry. To trudny kawałek kolarskiego chleba. Już na pierwszych metrach podjazdu widać doskonale, kto zimę spędził w ciepłych bamboszach, a kto regularnie wsiadał na rower.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz