okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2013 >> 5/2013 >> Jurty, kumys i góry

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Wyprawa numeru >> Kirgistan


Jurty, kumys i góry

Andrzej Zadworny
Naturalna brama wjazdowa ze skał zaprasza do miasta Naryn

Pół roku żyliśmy przygotowaniami do wyjazdu do Tadżykistanu. Mieliśmy nawet wizy. W międzyczasie czekaliśmy na dobrą cenę biletu, która niestety rosła wraz z upływem czasu. W końcu, będąc już myślami w Centralnej Azji i nie mając zamiaru rezygnować z czekającej nas przygody, wybraliśmy nieco tańszą wersję podróży do sąsiedniego Kirgistanu. Skład trzyosobowej rodzinnej ekipy utworzyli Kasia, Tomek i Andrzej Zadworni, uściślając – autor oraz jegokuzyn
wraz z żoną.


Z Warszawy, przez Moskwę, polecieliśmy do Biszkeku, stolicy Kirgistanu. Przy okazji zmieniliśmy strefę czasową, stając się starszymi o sześć godzin. Naszym celem nie było zwiedzanie kirgiskich miast, jednak wyprawę musieliśmy zacząć od kupienia kartuszy gazowych. Za jedną butlę zapłaciliśmy 380 somów, inne ceny również były na kieszenie zachodnich turystów. Z lotniska Manas do Biszkeku jest niecałe 30 kilometrów. Prawdę mówiąc, dopiero wtedy ustalaliśmy przebieg trasy, przynajmniej ten początkowy.
Zdecydowaliśmy się na kierunek zachodni, do miasta Karabałta, drogą, która prowadzi do Taszkentu w Uzbekistanie, a następnie podążaliśmy na południe, chcąc dotrzeć do jeziora Songköl jako pierwszego celu wyprawy.
Ruch w stolicy był bardzo duży i jak to bywa na Wschodzie: silniejszy ma pierwszeństwo. Zielone światło na przejściu dla pieszych nie zawsze oznacza: „droga wolna”, o czym również mogliśmy się przekonać. Czasami dużo prościej przechodzi się w nieoznaczonym miejscu. Z miasta wyjechaliśmy już po ciemku, zatrzymując się w małym barze na ciepły posiłek. Przepyszne mięso z warzywami i piwo spowodowały przyjemne rozluźnienie oraz dodały nam sił na początek wyprawy.
Rano ze zdziwieniem spostrzegliśmy, że pospolitym chwastem w okolicach Biszkeku jest roślina podobna do konopi indyjskiej. Cóż, nas jednak do dalszego działania pobudzał widok wysokich gór Tien-szan.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Andrzej Zadworny
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164