okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2013 >> Na szóstkę z plusem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> okolice Warszawy


Na szóstkę z plusem

Ewa Świerżewska
Skarpa przy rzece Świder

Od kilku lat wyczekiwaliśmy chwili, gdy znów wrzucimy sakwy na bagażniki i ruszymy w drogę. Nim na świecie pojawiły się dzieci, odbyliśmy dwie dziesięciodniowe wyprawy rowerowe – po Gotlandii i Wyspach Alandzkich, podczas każdej pokonując ponad 700 kilometrów.         

I choć z dziećmi nie próżnowaliśmy rowerowo, najpierw wożąc starszą córkę w foteliku, później obie w przyczepce (kiedy jeszcze widok przyczepki ciągniętej przez rower budził nie lada zainteresowanie), a następnie z obiema przemierzając Warszawę, Danię i Szwecję na własnych rowerach (pokonywaliśmy do 50 kilometrów dziennie, zawsze wracając do miejsca, z którego wyruszaliśmy), marzył się nam się wspólny, kilkudniowy wypad – od początku do końca na rowerach. Podjęliśmy więc próbę, która miała potwierdzić, że dziewczynki (lat 8 i niecałe 6) są już gotowe. Całodniowa wyprawa z Wilanowa do Czerska i z powrotem (66 km) była testem, który obie zdały na szóstkę z plusem. Nie pozostało nam więc nic innego, jak zaplanować kilkudniowy wypad i zrealizować go w najbliższym możliwym terminie. Długi weekend świetnie się do tego nadawał.
Zaopatrzyliśmy się w dwa komplety sakw – jedne pełnowymiarowe, na rower dorosłego, i drugie, mniejsze, dla starszej córki. Ja ograniczyłam się do torby na kierownicę, w której – wbrew pozorom – bardzo dużo się mieści. Młodsza córka miała koszyczek. Z mapą Mazowieckiego Parku Krajobrazowego zasiedliśmy do wytyczenia dokładnej trasy. Start z Wilanowa, dwa noclegi w Świdrze i powrót do Wilanowa, przez Górę Kalwarię. Wybrana przez nas droga wiodła głównie oznaczonymi szlakami, choć zdarzały się miejsca, gdzie na własne życzenie z nich zbaczaliśmy (głównie ze względu na bardzo piaszczyste fragmenty, uniemożliwiające dzieciom jazdę).
W czasie tych trzech dni planowaliśmy odwiedzić kilka miejsc związanych z dzieciństwem (ale nie tylko) dziadka naszych córek.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Ewa Świerżewska