okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2013 >> 4/2013 >> Wiosna, panie sierżancie!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Wiosna, panie sierżancie!

Sławomir Bajew
 

Zaczęło się! Ledwie cieplejsze wiatry poczęły osuszać ukryte przez długi czas pod śniegiem drogi i ścieżyny, ledwie radosne podmuchy zwiastujące wczesną wiosnę zakołysały łysymi jeszcze gałęziami, a już wytoczyły się, ukrywane przez czas zimy w niezwykłych czasem miejscach, bicykle maści różnej. Wyciągnięte z piwnic, komórek, pawlaczy, zdjęte, niczym wędzone szynki z haków, wytargane z sypialni ku uciesze naprężonych ze złości przez całą zimę żon. Ach, bicykle! Ach, cyklistki i cykliści na nich! Da się, zupełnie nieuzbrojonym w jakiekolwiek instrumenty okiem, wyłowić różnice między cyklistą całorocznym a sezonowym. Sezonowy cyklista wyróżnia się strojem, który przeważnie bywa zupełnie bezpretensjonalny. Sezonowy cyklista bywa odziany w co Bóg zdarzy, a z szafy się wyciągnie. Całoroczny, starannie przyozdobiony w zabezpieczającą przed wiatrem i chłodem odzież śmiga z poważną miną, na której często rysuje się nieumiejętnie skrywane poczucie wyższości. Jego maszyna pięknie szumi i wygląda też pięknie, czasem tylko dla ozdoby nosi na lakierze niewielkie ślady terenowej eskapady. Wiosenny, sezonowy rowerzysta ma szał w oku i walonki na nogach. Jedzie na skrzypiącym rowerze, ciągnąc często za sobą pajęczynowe flagi i zostawiając na glebie rdzawe ślady. Pierwsze słoneczne promienie odbierają nam rozum.
Inauguracyjną wycieczkę jesteśmy w stanie odbyć na sflaczałych oponach, byle tylko felga nie dobijała na korzeniach. Gdy niespodziewanie zimowa kołderka chmur pierzchnie w nocy, od rana zraniony słonecznymi promieniami cyklista miota się w poszukiwaniu stosownej okazji, by dosiadłszy stalowego rumaka, pogalopować, a choćby tylko pokłusować po okolicy. Choćby tylko najbliższej. Choćby tylko do sklepu. Do lasu. Na sąsiednie osiedle. Gdziekolwiek. Jeszcze się dobrze nie przypomniało, gdzie buty i dres spędziły zimę, gdzie jest pompka, a już na progu chałupy, ściskając kierownicę, stoimy w gotowości. Sapania napalonych amatorów dwóch kółek słychać na przednówku stale. Aż wreszcie okrzepniemy, serce się wzmocni, oddech wyrówna i z większą przytomnością zasiądziemy do planowania wycieczek i przeglądania tras. Może przydadzą się archiwalne numery „Rowertouru”? Korzystając z nich na chłodno i trzeźwo, przypomnijmy sobie, jak się ubrać, jak przygotować rower i siebie do sezonu, może nawet, natchnieni treścią któregoś z artykułów, rzucimy się w ślad za autorem, a choćby tylko częścią śladu. Kochani, po pierwszych zachwytach, kiedy rzucamy się na rowerach w słońcu niczym rozbrykane dzieciaki (co wydaje mi się zresztą bardzo pięknym obrazkiem), przejdźmy do pełni sezonu, kiedy to na spokojnie, w całej świadomości i z dojrzałą, spokojną radością w sercu skorzystamy z wolności podróżowania na rowerze. Dobrego sezonu! Kto wie, może w czasie przyszłorocznego wręczania Nagród „Rowertouru” obejrzymy pokaz „W walonkach na rowerze do mongolskiej jurty”? Dlaczego nie, prawda?

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, od ponad tysiąca wydań prowadzi Listę Przebojów, jest też jedynym mężczyzną w paśmie przedpołudniowym Babie Lato, autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.



Zdjęcie: Fot. Sławomir Bajew