okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2013 >> Od morza do morza

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Hiszpania


Od morza do morza

Michał Grzejszczak
Na plaży w Maladze – przywitanie z Morzem Śródziemnym

Po roku odmawiania sobie dłuższych wyjazdów niż kilkudniowe, wiosną ubiegłego roku postanowiłem wreszcie rzucić wszystko i pojechać na wakacje. Kierunek południowy zachód, a dokładnie: Półwysep Iberyjski i Hiszpania.

Mój plan był ambitny. Palcem po mapie znaczyłem szlak z Malagi przez Sierra de Ronda (pasmo górskie w Andaluzji) do Sewilli i dalej przez Zafrę, Méridę, Cáceres, Salamankę, León, Oviedo, aż nad Morze Kantabryjskie. Ponad 1000 kilometrów południkowego cięcia od morza do morza i dalej – na zachód, w kierunku Atlantyku.
Po kilkugodzinnym locie, z przesiadką w Paryżu, na przełomie marca i kwietnia wylądowałem w Maladze. Skręcanie roweru zajęło mi nie więcej niż godzinę. Lądowałem nocą, więc do świtu pozostało jeszcze trochę czasu. Znalazłem na lotnisku spokojne miejsce i skulony na karimacie zapadłem w płytką drzemkę. Na południu Hiszpanii świtać zaczynało przed ósmą. Lotnisko nie jest mi obce, toteż opuszczenie jego strefy nie było problemem. Dotarcie na rozciągającą się niedaleko plażę także. Jakże miłe jest uczucie, kiedy po zimowej aurze człowiek staje nagle w obliczu słońca, bezchmurnego nieba, szumu fal Morza Śródziemnego, delikatnego piasku i słono pachnącej morskiej bryzy. Jednak południowe wybrzeże będzie mi się kojarzyć raczej nieciekawie. W interiorze za nocleg w casa rural (odpowiednik naszej agroturystyki) musiałem zapłacić około 10-15 euro, a potem okazało się, że w tej samej cenie na Costa del Sol można położyć się w namiocie na dwugwiazdkowym polu kempingowym. Podobnie jest też z cenami w restauracjach – są one bardzo przesadzone i rzadko kiedy adekwatne do tego, co serwuje kuchnia.
Mimo to jednego Andaluzji odmówić nie można. Uroku. Kiedy zaczniemy unikać turystycznych miejscowości i szerokim łukiem omijać restauracje z menu w języku angielskim, zrozumiemy, że znaleźliśmy się w jednym z najciekawszych regionów Hiszpanii.
Początkowo mój plan dotarcia do Sewilli wyglądał następująco. W Maladze kieruję się na południe i na wysokości Estepony uciekam w góry. Gęsta jak smoła sieć autostrad i tras szybkiego ruchu z jednej strony ratuje rowerzystów, z drugiej jednak niekiedy zupełnie pozbawia przyjemności z jazdy.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Grzejszczak