okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2013 >> Cisy jak słoneczniki van Gogha

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Bory Tucholskie – Wierzchlas


Cisy jak słoneczniki van Gogha

Filip Młyński
Pomiędzy Rudzkim Mostem a Stążką

Kiedy nazwę Wierzchlas wrzucimy do wyszukiwarki, ta poinformuje nas o gminie w województwie łódzkim. Niech Was to nie zwiedzie. Wprawdzie „nasz” Wierzchlas to zaledwie leśniczówka i dwie zagrody w Borach Tucholskich, za to z unikatowym rezerwatem cisów.

Wycieczkę zaczynamy w niedzielny poranek na stacji Bydgoszcz Główna, skąd koleją regionalną udajemy się do Tucholi. Miasto warte zobaczenia, ale tym razem jest dla nas tylko punktem startowym. Z dworca kierujemy się więc prosto na Rudzki Most – to zarówno nazwa osiedla (włączonego do miasta Tuchola w 1955 roku), jak i mostu drogowego na Brdzie.
Rudzki Most z pewnością znany jest każdemu, kto choć raz płynął Brdą kajakiem. To tutaj w nurcie rzeki stoi Kamień Jagiełły – stożkowaty głaz narzutowy o sporych rozmiarach (7,8 m na 2,5 m). Nas most nad Brdą też interesuje, ale tym razem nie za sprawą ładnych widoków (chociaż warto zerknąć), lecz jako punkt krzyżowania się szlaków. Kawałek dalej skręcamy więc w lewo i w świetnych humorach pedałujemy żółtym szlakiem rowerowym „Do Piekiełka nad Brdą”, tyle że w stronę przeciwną. Owo „Piekiełko” planujemy zobaczyć w drodze powrotnej. Tymczasem obieramy kierunek na Cekcyn. Dobrze oznakowana trasa prowadzi nas ładnie utrzymaną leśną drogą, skrajem rezerwatu „Bagna nad Stążką”. W rzeczywistości to torfowiska położone w rozlewiskach rzeki Stążki (20-kilometrowy lewy dopływ Brdy), które szczególnie upodobały sobie żurawie. Szlak rowerowy prowadzi nas dalej wśród bajecznie kwitnących traw, od czasu do czasu mijając małe, leśne jeziora czy raczej kolejne torfowiska, gdyż niektóre z tych oczek są prawie całkowicie zarośnięte. Niestety, w pewnym momencie tracimy oznaczenia z oczu. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Droga wyprowadza nas na wysokie wzniesienie, z którego dobrze widać meandrującą Stążkę.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Filip Młyński