okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2008 >> Jeden rower, dwóch zawodników

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> bikejoring


Jeden rower, dwóch zawodników

Z Kajetanem Jasiczakiem, o bikejoringu, rozmawia Edyta Wasielewska
Kajetan Jasiczak z Kapitanem, podczas mistrzostw Polski w Wejherowie w 2006 roku

Na czym polega bikejoring?
– Jest to jedna z dyscyplin zaprzęgowych, która ostatnio bardzo zyskuje na popularności z racji swojej prostoty i dostępności dla każdego. Polega ona na tym, że w czasie wyścigu kolarz przypięty jest do psa. Gdy zwierzę jest silne i szybkie, a droga kręta i wąska, przejażdżka może się przekształcić w prawdziwy sport ekstremalny, dostarczający niesamowitych przeżyć.

Czy w Polsce są tradycje tego sportu?
– Historia bikejoringu nie jest zbyt długa. Dyscyplina w takiej formie jak obecnie miała swoje początki w latach 80. XX wieku we Francji. Bikejoring jest oficjalną dyscypliną sportową w Polsce dopiero od 2005 roku – z mistrzostwami Polski, Pucharem Polski, mistrzostwami świata i Europy oraz Pucharem Europy. Czołowi polscy zawodnicy trenują bikejoring od 8-10 lat.

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z bikejoringiem?
– „Uganianie się” z psami po lesie i błocie zaszczepiła mi mama. W domu zawsze było kilka psów, bo mama prowadzi domową hodowlę psów siberian husky, zajmuje się dogoterapią i założyła sekcję sportu psich zaprzęgów TARIS. Pierwszy pies pojawił się, kiedy miałem cztery lata – była to suczka o imieniu Haska. Teraz mamy osiem psów. Nie było nic nadzwyczajnego w tym, że czworonogami zacząłem się zajmować: karmić je, wyprowadzać na spacer, a później z nimi trenować.
Kiedy miałem siedem lat, już całkiem nieźle radziłem sobie w terenie na rowerze, oczywiście u boku psa – był to ośmiomiesięczny Pirs. Pierwszy raz wystartowałem w zawodach w Lublińcu w 2003 roku
i – będąc najmłodszym zawodnikiem – zająłem pierwsze miejsce w grupie juniorów. Potem były kolejne. Utkwiły mi w pamięci zawody, które odbyły się dwa lata temu, w niemieckim Rastede, gdzie wraz z Kapitanem uzyskałem tytuł wicemistrza świata w bikejoring junior. Była to daleka podróż – w sumie 1300 kilometrów w jedną stronę. Na zawodach konkurowało 300 zawodników, 1000 psów z 19 krajów, 4 kontynentów w kilkunastu dyscyplinach zaprzęgowych.

Jaki rower trzeba mieć, żeby uprawiać bikejoring?

– Uprawiający bikejoring jeżdżą na rowerach MTB średniej klasy do startów w XC. Regulaminy Polskiego Związku Sportu Psich Zaprzęgów, jak i międzynarodowych federacji wymagają zastosowania specjalnych pałąków na kierownicę lub ramę, uniemożliwiających wkręcenie się liny amortyzatora (długości około 2,5 metra), którą rower jest połączony z psem.

Na jakim rowerze Ty jeździsz?
– Mój rower treningowy to Kross A6 i jest to nagroda, którą zdobyłem w zawodach. Z kolei rower startowy to Merida Carbon SE z osprzętem XT, z kilkoma kompletami opon stosowanych na różnego typu trasach (piasek, leśne dukty, błoto, a czasami nawet śnieg).

Więcej: czytaj w magazynie „Rowertour”



Zdjęcie: Krystyna Jasiczak