okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2013 >> Biała Dama schodzi z obrazu

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Wielkopolska – Kórnicki Pierścień Rowerowy


Biała Dama schodzi z obrazu

Sławomir Bajew
Od strony parku kórnicki zamek prezentuje się jak średniowieczna twierdza

Kiedyś zapytałem pewnego pana górala, u którego zatrzymałem się w czasie jednej z rowerowych wędrówek, jak najlepiej dojść na szczyt, pod którym stała jego chałupa. – A bo ja wim? – odpowiedział. – Co ja tom bede latał, tłam nic ni mo!!!

Niedaleko Poznania jest takie miejsce, gdzie można, jadąc wzdłuż brzegów jezior, pokonać bez mała 18 kilometrów. Od strony stolicy Wielkopolski ten wodny ciąg rozpoczyna jezioro Skrzynki Małe, potem pluskają się jedno za drugim jeziora: Skrzynki Małe, Kórnickie, Bnińskie, Jeziory Wielkie i wreszcie urocze Raczyńskie w Zaniemyślu z atrakcyjną Wyspą Edwarda, na którą można dostać się promem. Mieszkańcom Wielkopolski te miejsca są zapewne znane, choć może trochę na wyrost stawiam taką tezę, gdyż niejednokrotnie okazuje się, że pod latarnią najciemniej, i chociaż znamy Berlin, Londyn oraz Paryż, to sąsiedzkie wizyty turystyczne jakoś nie bardzo nam wychodzą. Kiedyś zapytałem pewnego pana górala, u którego zatrzymałem się w czasie jednej z rowerowych wędrówek, jak najlepiej dojść na szczyt, pod którym stała jego chałupa. – A bo ja wim? – odpowiedział. – Co ja tom bede latał, tłam nic ni mo!!!
I w Wielkopolsce mogą się tacy górale znaleźć. Właściwie to wszędzie, w każdym zakątku świata ich pełno. Takich, co nosa z chałupy nie wyściubią, bo nie warto i „przeca nic tu ni ma”, a za to znane są im wszystkie markety pod Paryżem czy Berlinem. No, a i tak nic tam ni ma!!! Co zrobić, gdy wolność rządzi? Każdy żyje, jak uważa, i podejmuje swoje wybory. Moim jest permanentne łazęgowanie po bliższej i dalszej okolicy. Lepsze to czy gorsze? Nie oceniam, ale na miejscu pana górala latołbym pod górkę i nazad z iskrą w oku. Co zresztą wtedy uczyniłem. Ale, ale... wróćmy nad jeziora.
Konkretnie stańmy w Kórniku (około 20 km na południowy wschód od Poznania), który ciągnie się od południowych brzegów jeziora Skrzynki Duże, rozwija skrzydła wzdłuż Jeziora Kórnickiego i kończy na niezbyt szerokim pasie ziemi przed Jeziorem Bnińskim. Kończy zresztą jako Bnin (miejsce urodzin literackiej noblistki Wisławy Szymborskiej), ale kwestii nazwy, granic i przynależności lepiej tu nie poruszać.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Sławomir Bajew