okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2013 >> Głowa św. Walentego

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Toruń i ziemia chełmińska


Głowa św. Walentego

Marzena Cecuła
Piękny Toruń z mostu im. Józefa Piłsudskiego

Pamiętacie pierwszą scenę z filmu „Rejs”? Co macie przed oczami? Toruński Bulwar Filadelfijski? Jeśli tak – brawa dla skołowanych znawców filmu.

Pomysł, aby na rowerach zwiedzić okolice Torunia i ziemię chełmińską, pojawił się nagle. Dwa dni później, w sobotę wczesnym rankiem, siedzieliśmy już w pociągu. Zapowiadał się piękny, słoneczny dzień. Prosto z dworca popedałowaliśmy do zabytkowej części Torunia, po drodze zatrzymując się na punkcie widokowym, by podziwiać znajdującą się po drugiej stronie Wisły starą zabudowę. Rzekę przekroczyliśmy mostem im. Józefa Piłsudskiego, po czym przejechaliśmy nad Wisłą Bulwarem Filadelfijskim. Z siodełka oglądaliśmy imponującą Bramę Klasztorną i Mostową. Na chwilę zatrzymaliśmy się przy tablicy przypominającej, że to właśnie w tym miejscu w 1969 roku kręcony był kultowy film „Rejs”, w reżyserii Marka Piwowskiego. 
Po miłej przejażdżce wzdłuż rzeki wjechaliśmy do zabytkowego centrum miasta. Toruń mieliśmy okazję zwiedzać wcześniej, dlatego tym razem spędziliśmy w nim tylko kilka godzin, odwiedzając ruiny zamku krzyżackiego i stare kamienice na zbiegu ulic Królowej Jadwigi i Wielkie Garbary. Deptakiem dotoczyliśmy się pod imponujący toruński ratusz. Opuszczając go, zatrzymaliśmy się jeszcze pod strzelistym kościołem pw. Wniebowzięcia NMP. Koniecznie chcieliśmy też sprawdzić, czy nadal stoi trzynastowieczna Krzywa Wieża. Stała! Wieża – pierwotnie baszta miejska – jest odchylona od pionu o prawie półtora metra. I tak już od kilkaset lat, kiedy to spod gliniasto-piaszczystego podłoża, pod wpływem ciężaru konstrukcji osunęły się piaski. Każdy może spróbować stanąć pod wieżą z wyciągniętymi do przodu rękoma, plecami i piętami dotykając muru. Legenda głosi, że ten, komu uda się ustać tak dłuższą chwilę, jest bez grzechu.
Wąskie brukowane uliczki Torunia mają w sobie dużo uroku. Niespiesznie zmierzaliśmy nimi pod katedrę św. Janów, kiedy Krzysztof złapał kapcia. By umilić łatanie dętki, kupiłam trochę słynnych toruńskich pierników. Potem jeszcze tylko krótka wizyta pod planetarium i jedziemy na Rynek Nowomiejski.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marzena Cecuła