okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2013 >> 2/2013 >> Odwietrzne pytania

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Odwietrzne pytania

Sławomir Bajew
 

Często, kiedy jeżdżę rowerem, dopadają mnie. Zdaje się, że nierzadko wsiadam na rower dla nich właśnie – dla odwiecznych pytań. I kręcę, szukając po świecie odpowiedzi. Odwieczne pytania o sens życia, o pochodzenie człowieka i początek wszechświata, o Boga i życie po śmierci są wciąż – mimo tysięcy lat zmagań ludzkich umysłów z tymi tajemnicami – otwarte. Każdy z nas, prędzej czy później, przynajmniej z niektórymi z owych pytań zmierzy się na własny użytek i również na własny użytek da odpowiedź. O najważniejszych sprawach rozmawiamy z nielicznymi zaufanymi przyjaciółmi, o ile w ogóle decydujemy się rozmawiać z kimkolwiek. Czasem chowamy głowę w piasek, naciskani tajemniczą potrzebą dania odpowiedzi na niełatwe pytanie o samych siebie: kim jestem? Już nie raz wytknęli mi bliźni zbytnie zagłębianie się w tajemnice ducha i materii. Słyszałem wielokrotnie skierowane pod moim adresem słowa: „tey, weź nie filozuj!”.
Bombardowany najczęściej pytaniami o samego siebie, spycham na później tajemnice kropli wody i początku kosmosu z bardzo, bardzo ściśniętego i ciężkiego punkciku, który ponoć pewnego dnia, a właściwie jeszcze przed początkiem dni, rymsnął i dał początek wszystkiemu, co żyje i umiera. Nie bardzo w to wierzę, ale wykluczyć też na 100 procent nie potrafię. Więc krążę wokół siebie, bo wydaje mi się, że tu przynajmniej mam się o co zaczepić. Ostatnio na pytanie, o to kim jestem, odpowiedziałem sobie: rowerzystą. Co prawda siodełko nie przyrosło mi jeszcze do tej części ciała, na której siedzę, jeszcze nie zabieram roweru do łóżka, ale już ziarno niepokoju wkradło się w serce żony, gdy rower na zimę zamieszkał w naszej sypialni. Wszystko przed nami.
A więc jestem ostatnio spokojniejszy, bo choć wiele tajemnic jeszcze przede mną zakrytych, to przynajmniej wiem, kim jestem. Całkiem mnie zadowala ta prosta odpowiedź, no i zupełnie zgrabnie to brzmi: ROWERZYSTĄ! Acz niespokojny umysł, osiągnąwszy jedną odpowiedź, domaga się następnych. Zaczyna drążyć zagadnienie. Wczoraj wywołał we mnie panikę, strzelając jak z procy między oczy niewinnym pytaniem: ty, rowerzysta, a wolisz jechać pod wiatr czy pod górkę? Oszalałem. Przypomniałem sobie wszystkie ciągnące się w nieskończoność zajadłe dyskusje toczone ze zwolennikami wspinaczki przeciwko „wiatrolubom”, i te, w których opowiadałem się jednak za wiatrem przeciw „męczybułom górskim”. Nigdy nie udało mi się zamknąć takiej dyskusji krótkim opowiedzeniem się za jednym lub drugim i kiedy zostałem zmuszony, by kolejny raz dać jednoznaczną odpowiedź, wybąkałem, że wolę pod górkę. I się zaczęło, że to widać gołym okiem, że pewnie już do szkoły pod górkę miałem i takie tam inne mało przyjemne szpileczki wkłuwał we mnie umysł jak w laleczkę Chucky, aż mnie wkurzył i zacząłem się wycofywać. Mieć pod wiatr to jakoś tak szlachetniej, więc może jednak pod wiatr... To w końcu pod górkę czy pod wiatr wolisz, bo już nie wiem? Zdesperowany próbuję połączyć obie przeciwności w jedną, kombinuję coś z wiatrem pod górkę i pod wiatr z górki. Jeszcze ratuję się woltą, poruszając zagadnienie okoliczności. Wszystko na nic. Co ze mnie za rowerzysta! Odwietrzne pytania zdmuchują mój filozoficzny zapał i odtąd postanawiam jeździć po prostu dla przyjemności: i pod wiatr, i pod górkę! A co!! l

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, od ponad tysiąca wydań prowadzi Listę Przebojów, jest też jedynym mężczyzną w paśmie przedpołudniowym Babie Lato, autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.



Zdjęcie: Sławomir Bajew
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164