okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2008 >> Jurajska odyseja

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Wyżyna Krakowsko-Częstochowska


Jurajska odyseja

Sebastian Nagło
Typowe dla Jury – wapienne ostańce

„Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”
– pisał w wierszu „Wieś” Stanisław Jachowicz. Wielu z nas zachwyca się szlakami rowerowymi Karyntii, Umbrii, Port du Soleil czy Jury Frankońskiej. A niewielu docenia rodzime skarby, które mamy dosłownie pod nosem. Jedną z takich pereł jest Jurajski Szlak Rowerowy Orlich Gniazd.


Szlak otwarty w 1998 roku obchodzi w tym roku dziesięciolecie istnienia, a licząca ponad 180 kilometrów trasa, oznaczona czerwonym szlakiem rowerowym, przecina najpiękniejsze zakątki Wyżyny Krakowsko Częstochowskiej. Rowerzyści mijają po drodze wiele ciekawych miejsc, począwszy od takich zamków, jak Tęczyn, Rabsztyn, Ogrodzieniec, Bobolice, Mirów czy Olsztyn, poprzez interesujące rezerwaty: Dolinę Eliaszówki, Smoleń, Górę Zborów, Ostrężnik. Jeśli zboczymy z głównego traktu, co warto zrobić, znajdziemy się o krok od Pustyni Błędowskiej, Doliny Mnikowskiej czy Złotego Potoku.
Szlak rowerowy różni się przebiegiem od swojego pierwowzoru, czyli pieszego Szlaku Orlich Gniazd, wytyczonego po II wojnie światowej dzięki zabiegom szanowanego propagatora turystyki
– Kazimierza Sosnowskiego, tego samego, który w 1923 roku zaproponował utworzenie Głównego Szlaku Beskidzkiego, i założyciela schronisk na Turbaczu, Przehybie, Hali Krupowej i Jaworzynie Krynickiej. Oba trakty – i pieszy, i rowerowy – przecinają się przez większą część swoich przebiegów, rozchodząc się na dobre w Olkuszu. Szlak pieszy kieruje się odtąd do Ojcowa i Doliny Prądnika (licząc finalnie 163 kilometry), a rowerowy biegnie ku Krzeszowicom, zamkowi Tęczyn i po 180 kilometrach dociera do zachodnich rubieży Krakowa.

Skały, wąwozy, zamki
Wyruszamy ze skąpanej w letnim słońcu Częstochowy, upał wciska się między szprychy, zalewa słonym potem oczy. Kierujemy się ku ruinom zamku w Olsztynie i Sokolim Górom, gdzie na dobre rozpoczyna się nasza wyprawa przez jeden z ciekawszych zakątków południowej Polski. Uroki Jury to nie tylko malownicze krajobrazy, efektowne formacje skalne (ostańce, iglice, bramy, dziurawce, grzebienie), wąwozy, jaskinie (ponad 900 na całym obszarze!) i bogata roślinność. To także bogactwo przeplatających się wątków historycznych tych ziem, które poznajemy i odkrywamy, pokonując kolejne kilometry rowerowego traktu.
Mijając ruiny olsztyńskiego zamku, nie sposób nie wspomnieć o genezie poetycko brzmiącej nazwy szlaku. Wywodzi się ona właśnie od ruin dawnych zamków, nazywanych Orlimi Gniazdami ze względu na swe usytuowanie na grzędach wysokich skał, wychylających się ponad okolice o 20-30 metrów. Owe milczące świadectwa zamierzchłych czasów z kruszejącymi murami, których dziś pozostaje łącznie na wyżynie 25, zawdzięczamy Kazimierzowi Wielkiemu. Zamysłem króla było stworzenie systemu obronnego, zabezpieczającego dawne granice Królestwa Polskiego oraz ważne trakty handlowe, biegnące z Krakowa do Wielkopolski.

Więcej: czytaj w magazynie „Rowertour”



Zdjęcie: Sebastian Nagło