okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2013 >> Fabryki nie muszą straszyć

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> tereny postindustrialne


Fabryki nie muszą straszyć

Łukasz Długowski
Dawna kopalnia Nordstern – Gelsenkirchen

Praca zniknęła. Zmieniła stan skupienia ze stałego w płynny i setki fabryk oraz kilometry linii kolejowych zastąpiły chmury IT i światłowody. To, od czego kiedyś zależał rozwój, dzisiaj jest niepotrzebne. Ale może się okazać, że owo „niepotrzebne” to prawie gotowa infrastruktura dla cykloturystów.

Postęp zostawia za sobą wszystkich, którzy nie potrafią za nim nadążyć. Wiek XVIII i XIX to złote lata przemysłu i kolei. Wielu ludzi po raz pierwszy w historii na dobre zostało wyrwanych z biedy oraz więzi czasu i przestrzeni. Praca w fabryce dawała im w miarę stabilne zatrudnienie i zarobki. Przemieszczanie się koleją zmniejszyło świat o połowę – miejsca, do których wcześniej dotarcie zajmowało dzień lub dwa, stały się dostępne w kilkanaście godzin. Większość zapewne myślała, że tak będzie wiecznie. Że fabryki i kolej są tak istotnym fundamentem życia, że bez nich świat się rozpadnie. I rzeczywiście – rozpadł się. Ale nie cały, a jedynie świat przemysłu ciężkiego, pary i węgla kamiennego. Dzisiaj jego pozostałości straszą na mapach miast. Nieużywane fabryki i kopalnie są zasiedlane przez bezdomnych, zbieraczy złomu i szczury. Ale też to, co było, jest podstawą tego, co jest. Bez kolei i przemysłu powstanie centrów IT oraz światłowodów nie byłoby możliwe. Bez świadomości przeszłości, tego, skąd się pochodzi, nie da się zbudować swojej tożsamości. Wystarczy pomysł i fundusze, żeby stary świat przywrócić do życia i przy okazji zaoferować nową formę rozrywki i turystyki.
Polska A i B, o której tak często debatują politycy, nie jest wytworem ich fantazji. Ten podział rzeczywiście istnieje, a najbardziej widoczny jest, kiedy stanie się przed kolejową mapą kraju. Zachód to gęsta sieć szlaków łączących ze sobą zarówno te największe, jak i mniejsze miejscowości. Wschód to pojedyncze trasy docierające do najważniejszych ośrodków. Linia podziału pokrywa się z granicami niegdysiejszych zaborów. Prusacy na potęgę rozwijali połączenia kolejowe na Śląsku, w Wielkopolsce, województwie lubuskim i na Pomorzu, żeby transportować towary z fabryk i płody rolne z pól. Natomiast rozwój wschodniej części kraju nigdy nie był przedmiotem specjalnego zainteresowania ze strony Rosji.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Alex Kopia