okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2013 >> Gromy po burzy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Kalejdoskop >> rowerowa Polska po raporcie „Rowertouru”


Gromy po burzy

Marek Rokita
 

Wiele emocji wzbudził nasz raport „Rower w mieście 2012” („Rowertour”, nr 11/2012). Głównym obiektem ocen, pochwał i ataków stał się jednak nie cały raport, a niewielka tabelka z rankingiem miast przyjaznych rowerzystom. Właśnie na niej skupiła się niemal cała uwaga Czytelników.

Raportowi wiele uwagi poświęciły media. Przez prawie miesiąc od publikacji redakcja odbierała telefony od czytelników i dziennikarzy. Jako autor raportu byłem gościem kilku audycji radiowych, m.in. w TOK FM, Radiu PiN, Radiu Kraków i poznańskim Radiu Merkury. Wiele miejsca zajęły opinie i dyskusje na temat naszego przedsięwzięcia w prasie i mediach elektronicznych. Dziękujemy za wszystkie słowa uznania, które otrzymaliśmy od Was i od dziennikarzy z innych, często konkurencyjnych mediów. Nie chcemy jednak pisać sami sobie laurki. Te łamy zapełnione są słowami przede wszystkim po to, by odnieść się do słów krytyki, które – przede wszystkim, a w zasadzie wyłącznie – pojawiły się w internecie, zwłaszcza w komentarzach do artykułów.

Nie ma nieba…

Rankingi zawsze budzą skrajne emocje. I nie ukrywamy, że taki był między innymi nasz cel. Mieliśmy nadzieję, że to zdopinguje do działania jednych i nie pozwoli spocząć na laurach drugim. Czy jednak jest w Polsce choć jedno miasto, które może nałożyć na swe skronie laur zwycięstwa? Ranking tym różni się od konkursu czy plebiscytu, że przyznanie pierwszego czy dziesiątego miejsca nie wynika z decyzji jury, lecz z wyciągnięcia wniosków z dostępnych danych. W rankingu nie można nie przyznać jakiegoś miejsca. To nie są nagrody, tu każda pozycja na liście musi być zajęta. Gdyby było inaczej, lista wyglądałaby zupełnie inaczej. Ponad miesiąc dyskusji, które przetoczyły się przez prasę, radio i internet, skłania do bardzo smutnej refleksji na temat przyjazności polskich miast dla rowerzystów, a zwłaszcza rowerowej infrastruktury. Dziesiątkom, może nawet setkom głosów oburzenia, że to czy inne miasto zajęło niezasłużenie wysoką lokatę w rankingu, w zasadzie w ogóle nie towarzyszyły pretensje, że inne miasta zajęły miejsca zbyt niskie. W opinii internautów i Czytelników „Rowertouru” nie skrzywdziliśmy nikogo, za to kilka miast niezasłużenie wyróżniliśmy. W komentarzach dostało się nawet Gdańskowi (oczywiście od gdańszczanina), którego zwycięstwo w rankingu przyjęte zostało ogólnie ze zrozumieniem. Potwierdza to dwie prawdy. Po pierwsze, rowerzyści są niezadowoleni ze stanu rowerowej infrastruktury w miastach, w których mieszkają. Po drugie, bardzo daleko nam do rowerowego raju. W miejskiej Polsce rowerowej panuje wielka mizerota. Wysokie miejsca miast z pierwszej dziesiątki rankingu wynikają przede wszystkim ze słabości konkurencji, nie zaś z zasług wygranych.

…a do raju wciąż daleko

Kilka miast odtrąbiło swój sukces. Oczywiście, wysoka pozycja w rankingu i kilka ciepłych słów w raporcie dają prawo do powiadomienia obywateli, że miejsce, w którym żyją, jest rowerzystom bardziej przyjazne niż jakieś inne, ale mamy nadzieję, że nie stanie się to w przyszłości listkiem figowym, zasłaniającym brak spójnej polityki rowerowej czy inwestycji. Nazwanie Elbląga „rajem dla rowerzystów” (http://www. portel. pl/artykul. php3? i=61190), a Dąbrowy Górniczej „drugim Amsterdamem” (tygodnik „Twoje Zagłębie” nr 45) uważamy za grubą przesadę, chociaż oczywiście zauważamy, że oba miasta dla rowerzystów (w porównaniu z innymi) robią sporo. Informacje o wysokich miejscach w rankingu ukazały się na oficjalnych portalach Słupska, Olsztyna, Elbląga i Łodzi, a prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, zdążył się już na swojej stronie internetowej pochwalić sukcesem pomorskiej stolicy w „Sprawozdaniu z realizacji programu wyborczego za okres 21 listopada 2010 – 20 listopada 2012”. Wszystkim zadowolonym gratulujemy i prosimy o dołożenie starań, aby w kolejnym raporcie wypaść jeszcze lepiej. Jednocześnie przypominamy, że rowerzyści to bardzo surowi krytycy, którzy jak mało kto potrafią wytykać błędy.

NAJCZĘSTSZE ZARZUTY


Zbyt dużo uwagi poświęciliśmy drogom rowerowym 
Zarzut ten można by uznać za słuszny, lecz lektura komentarzy po raporcie pokazuje, że można go odnieść również do większości krytyków, którzy też skupiali się na długości i jakości dróg rowerowych (pod tym terminem rozumiemy zarówno wydzielone drogi dla rowerów, jak i tzw. ciągi pieszo-rowerowe). Gdybyśmy jednak faktycznie skupiali się przede wszystkim na drogach rowerowych, Łódź byłaby za Poznaniem i Warszawą, a Olsztyn za Włocławkiem i Tarnowem. Można dyskutować, czy waga kryterium stosunku dróg rowerowych do łącznej długości dróg publicznych w mieście była odpowiednia. Być może należałoby uwzględnić (również) liczbę mieszkańców miasta. Czy wówczas ranking wyglądałby inaczej? Gdyby zamiast długości dróg publicznych uwzględnić liczbę mieszkańców, pierwsza trójka wyglądałaby tak samo.