okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2012 >> Gorące serce Bałkanów

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Serbia


Gorące serce Bałkanów

Maciej Sordyl
Zamek Golubac, czyli miejsce ostatniej bitwy Zawiszy Czarnego

Choć Półwysep Bałkański jest regionem niezwykle popularnym wśród cyklistów, sama Serbia rzadko bywa celem podróży. Jeżeli już, odwiedzamy ją przejazdem, w drodze do starożytnych zabytków Grecji, orientalnej Turcji czy ostatnio modnej Czarnogóry. Nie jedziemy do Serbii zachęceni frazesem „co najmniej tak atrakcyjna, jak…”. Jedziemy odkryć rzeczy znacznie mniej oczywiste, ukryte gdzieś głęboko w prawdziwym sercu Bałkanów.

Po ponad dobie od opuszczenia domu, zaliczeniu pięciu pociągów, nieplanowanym noclegu w Budapeszcie i pobudce urządzonej przez spryskiwacz do trawników, stajemy wreszcie na peronie dworca kolejowego w węgierskim Szeged. To tutaj, kilkanaście kilometrów od serbskiej granicy, rozpoczynamy podróż do prawdziwego serca Bałkanów.
Dziwny to jednak początek, kiedy na ostatnim przedgranicznym rondzie policjant kieruje nas na... autostradę. Prześlizgując się między długimi sznurami czekających na odprawę samochodów, mamy rzadką możliwość prześledzenia dekad światowej motoryzacji – od rozlatujących się jugosłowiańskich zastaw, po najnowsze modele mercedesów. Motoryzacyjny miszmasz przekłada się zresztą na zróżnicowanie kulturowe i narodowościowe Wojwodiny, do której wjeżdżamy po przekroczeniu granicy. Ta autonomiczna prowincja, zajmująca całą północną Serbię, stanowi jeden z najbardziej zróżnicowanych etnicznie regionów Europy, co szczególnie widać w pierwszym odwiedzanym przez nas mieście. Subotica lub też Szabadka, jak nazywają ją dominujący w mieście Węgrzy, stanowi miejsce zamieszkania także dla wielu Chorwatów, Jugosłowian (taką narodowość deklaruje 7 procent mieszkańców), Czarnogórców, Romów, no i oczywiście Serbów. Subotica jest też unikalna pod względem architektonicznym z powodu niespotykanej dominacji secesyjnych budynków, których kwintesencją jest, jakby przeniesiony tutaj z Barcelony Gaudiego, pałac Rajhla.
Wojwodina wygląda trochę jak przedłużenie Węgier. Otacza nas rozciągającymi się po horyzont żyznymi, złoto-zielonymi polami słoneczników, kukurydzy i zbóż. Jest płasko, ale pięknie, kolorowo i sielsko. Niestety, także wietrznie i piekielnie gorąco.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Maciej Sordyl