okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 12/2012 >> Tydzień z wieżą błaznów

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> Dolny Śląsk w „Narrenturm” Andrzeja Sapkowskiego


Tydzień z wieżą błaznów

Iwona Dawidowicz, Rafał Beigelt
Zabytkowy młyn w Radkowie

Pozazdrościliśmy wędrówek śladami popularnych książek – „Ulissesa” po Dublinie, „Kodu Leonarda da Vinci” przez Paryż, Londyn i Watykan, czy trylogii „Millennium” po Sztokholmie. Wytyczyliśmy więc własny szlak – tropem powieści „Narrenturm” Andrzeja Sapkowskiego.

To pierwsza część tak zwanej trylogii husyckiej, opowiadającej historię Reinmara z Bielawy, zwanego też Reynevanem. Z zawodu lekarz, parający się także magią, z wyboru żołnierz i agent husytów, wraz z przyjaciółmi przeżywa różnorakie przygody, w tle zaś trwają wojny husyckie. Autor przenosi nas na Dolny Śląsk, gdzie bohaterowie i miejsca fikcyjne występują wraz z postaciami i miejscami historycznymi. Cóż było robić. Usiedliśmy nad mapą i z książką w ręku wytyczyliśmy szlak „Narrenturmu”.
Nasze stalowe rumaki wypakowujemy na dworcu we Wrocławiu. Odnajdujemy ulicę Szewską, Kurzy Targ, katedrę, kościół św. Macieja, ratusz. To tu Otto Beess przepytywał Gwiberta Bancza, sekretarza biskupa wrocławskiego. Również tu ten ostatni dokonał żywota.
Z Wrocławia wygodnymi lokalnymi drogami pedałujemy do Oleśnicy. W mieście odnajdujemy kościół św. Jerzego, obok którego w średniowieczu znajdował się klasztor augustianów wraz ze szpitalem, gdzie pracował Reinmar i gdzie rozpoczyna się właściwa akcja powieści. Niestety, to jedyne, co pozostało po zakonnikach. Kościół zastajemy zamknięty na głucho z uwagi na opłakany stan. To jednak obiekt niezwykły, bo sąsiaduje przez ścianę z drugą świątynią – dawnym kościołem NMP, obecnie cerkwią. Objeżdżamy oleśnicki rynek, również wymieniony w powieści. Bramy miejskiej, przez którą uciekał nasz bohater, już nie ma, lecz zachowała się inna, wraz z fragmentem murów. W Oleśnicy zwiedzamy również bazylikę św. Jana Apostoła i okrążamy zamek. Z daleka prezentuje się dużo bardziej okazale. Dopiero z bliska widać, jak bardzo przydałaby mu się renowacja.
Wyszukując drogi o słabym natężeniu ruchu, kierujemy się do Oławy. Chwilę poświęcamy na zwiedzanie miasta, a pod oławskim zamkiem niczym średniowieczni wojowie urządzamy sobie popas. Na koń i do Brzegu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Iwona Dawidowicz