okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2012 >> 11/2012 >> Lotem ponad kotlinami

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Beskid Sądecki – przełęcz Obidza


Lotem ponad kotlinami

Michał Książkiewicz
I pomyśleć, że w planach sprzed ponad stu lat miała tędy prowadzić autostrada

Cienka i kręta linia na mapie prowadząca do schowanego między górami zaułku Beskidu Sądeckiego już od dłuższego czasu pobudzała moją wyobraźnię. Jednak ten pasek asfaltu, położony tuż pod granicą słowacką, z dala od znanych szosowych przełęczy, jakoś nigdy nie był mi po drodze.

Musiało minąć dziewięć lat od rozpoczęcia moich prac nad rowerową bazą podjazdów, abym ostatecznie, po trwającej ponad 18 godzin podróży koleją, zawitał tam ze swoim rowerem.
Po wyjściu z pociągu na stacji Piwniczna-Zdrój przejeżdżam na prawą stronę Popradu do pijalni wód Piwniczanka, gdzie napełniam bidony. Z kranu wypływa tutaj dokładnie taka sama woda, jaką możemy odnaleźć w plastykowych butelkach w pobliskim sklepie. Największa liczba źródeł mineralnych znajduje się w położonych nieco dalej miejscowościach: Wierchomli i Łomniczance, ale to wymagałoby już znacznego zboczenia z trasy. Ponadto niektóre z tych źródeł mają siarczanowy bądź żelazisty posmak, mało atrakcyjny do gaszenia pragnienia podczas stromego podjazdu. Z bidonami pełnymi „Piwniczanki” powracam na lewy brzeg rzeki i udaję się drogą nr 87 w kierunku południowym, w stronę granicy słowackiej.
Podjazd na Obidzę, będącą celem mojej wycieczki, zaczyna się nad zakolem Popradu, na niskiej jak na Beskidy wysokości 377 metrów n. p. m. Od drogi krajowej odgałęzia się tutaj boczna szosa prowadząca przez Czercz i Kosarzyska do Suchej Doliny. Przez blisko dwie trzecie całego podjazdu, tj. przez nieco ponad pięć kilometrów, droga wznosi się systematycznie, ale z umiarkowanym nachyleniem, narastającym stopniowo od trzech procent nad Popradem do sześciu procent w głębi doliny. Ten odcinek trasy nie jest szczególnie atrakcyjny krajobrazowo, gdyż biegnie wzdłuż ciągnących się zabudowań domów mieszkalnych, pensjonatów i ośrodków wypoczynkowych. W pewnym momencie szeroka dotąd dolina znacznie się zacieśnia, a droga wkracza w las. Wkrótce dojeżdżam do rozległego parkingu, a nieco dalej widzę tablice „Sucha Dolina – 1 km” oraz „Bacówka na Obidzy – 3 km”. Na te ostatnie trzy kilometry przypada ponad 310 metrów różnicy wzniesień, co zapowiada solidną przeprawę przez góry.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz