okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2012 >> Czasem słońce, czasem… śnieg

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Na szlaku >> Ziemia kłodzka


Czasem słońce, czasem… śnieg

Marzena Cecuła
Po czeskiej stronie

Stronie Śląskie to niewielkie miasteczko na ziemi kłodzkiej. Położone w szerokiej dolinie z hutą szkła, tartakami i kopalnią uranu pełniło niegdyś funkcję przemysłową. Obecnie stawia na turystykę, także rowerową, blisko stąd w otaczające Góry Złote, Bialskie, Krowiarki i Masyw Śnieżnika.

Dla nas Stronie Śląskie to także baza wypadowa. Mamy ze sobą po dwa rowery – szosowy i górski. Planujemy z nich korzystać w zależności od chęci i warunków terenowych. Pierwszego dnia towarzyszy nam Krzysiek, nasz gospodarz, zapalony rowerzysta, znakomity sportowiec i znawca okolic. Ruszamy spod huty „Violetta”, której dzisiejsi właściciele kontynuują tradycje szklarskie dawnej Oranienhütte, założonej w 1864 roku, przy wsparciu finansowym królewny Marianny Orańskiej.
Szosie (nr 392) towarzyszy wygodna droga rowerowa. Mijamy ciekawy budynek o ryglowej konstrukcji – jak się okazuje, były dworzec kolejowy z końca XIX wieku, obecnie Centrum Edukacji, Turystyki i Kultury.
Droga dla rowerów szybko się kończy, a my wracamy na szosę, z której odbijamy do Lądka-Zdroju – jednego z najstarszych uzdrowisk w kraju, znanego z mineralnych wód termalnych, wykorzystywanych w lecznictwie już w średniowieczu. Kierujemy się do „Zdroju Wojciech”, wybudowanego już w 1680 roku, bezpośrednio nad gorącym źródłem. Oryginalny obiekt powstały na planach wzorowanych na łaźni tureckiej przyciąga wzrok nie tylko z zewnątrz. Warto wejść do środka, by zobaczyć pełne przepychu, zabytkowe wnętrza, zażyć kąpieli w okrągłym basenie wypełnionym leczniczą wodą czy zrelaksować się w pijalni na piętrze. Wojciechowa woda, mimo zapachu jajek, jest smaczna i doskonale gasi pragnienie.
Tuż za Lądkiem rozpoczynamy podjazd na Przełęcz Lądecką (605 m n.p.m.). Asfalt nie jest najlepszej jakości, lecz sytuacja się zmienia, kiedy docieramy na szczyt, przez który przebiega polsko-czeska granica. Południowi sąsiedzi witają nas świetnej jakości szosą. Gładką i równą, idealną dla rowerów szosowych, na których jedziemy. Zjazd to sama przyjemność. Fruniemy przez Travną i Javorník, gdzie odbijamy na Bílý Potok. Droga na naszej mapie wyrysowana jako polska, w rzeczywistości jest po czeskiej stronie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marzena Cecuła