okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2012 >> Nagie miecze w sakwach

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Na szlaku >> Park Krajobrazowy Wzgórz Dylewskich


Nagie miecze w sakwach

Marek Rabiega
Wiadukt w Glaznotach

Czy jedna mała literka może zrobić dużą różnicę? Otóż może. Chcieliśmy dotrzeć do miejscowości Gierzwałd, a kierowca busa z przyczepką, na której podróżowały nasze rowery, obrał kierunek na Gietrzwałd.

Kiedy mówimy Mazury, mamy na myśli Krainę Wielkich Jezior Mazurskich, białe żagle jachtów i miejscowości wypoczynkowe pełne turystów. A przecież niedaleko Elbląga zaczynają się Mazury Zachodnie, sąsiadujące z Warmią i Żuławami Wiślanymi, mniej znane i mniej zatłoczone. To na ich terenie leży Park
Krajobrazowy Wzgórz Dylewskich, obejmujący swymi granicami najwyższą część Garbu Lubawskiego. Oto cel naszego weekendowego wypadu.
Po skorygowaniu trasy, nadrobieniu kilkunastu kilometrów, ostatecznie trafiamy do gospodarstwa agroturystycznego „Plattówka” w Gierzwałdzie. Dom, jak i całe obejście, swoją nazwę zawdzięcza nietuzinkowej właścicielce – Marioli Platte, poetce, zawodowo i społecznie związanej z Warmią i Mazurami, która wita nas serdecznie. Ponieważ „Plattówka” należy do Europejskiej Sieci Dziedzictwa Kulinarnego, tym chętniej przyjmujemy zaproszenie do stołu. Domowe przetwory i regionalne potrawy trafiają w nasze apetyty. Nikt od stołu nie odchodzi głodny, nawet największe głodomory czują się syte.
Po kolacji siadamy przy kominku. Rozmowom i śpiewom przy akompaniamencie gitary nie ma końca. Niestety, odgłosy wydobywające się w nocy z niektórych pokoi nie przypominają już melodyjnych dźwięków. Dom trzęsie się od hałasu piły tarczowej, przerywa go pisk poluzowanego paska klinowego i warkot buldożera.
Piątek wita nas słoneczną pogodą, a pani Mariola kawą i makową babką. Planujemy zwiedzić północną część parku. Ruszamy więc spod „Plattówki” w kierunku Domkowa i Pancerzyna, zgodnie z oznaczeniami czarnego szlaku pieszego. Jako spora grupa przyjaciół (nasz peleton liczy 19 osób), która wspólnie
odbyła niejedną rowerową wyprawę, mamy swoje sprawdzone sposoby poruszania się po nowym terenie. Na czele pedałuje Waldemar, zwany też Pierwszym Przecierakiem mniej lub bardziej znanych rowerowych szlaków. Peleton zamyka Zbyszek, ostoja spokoju i pocieszyciel tych, którzy na końcu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Rabiega