okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2012 >> 11/2012 >> Dwa koła bez łańcucha

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Styl życia >> Marek Jurek


Dwa koła bez łańcucha

Z Markiem Jurkiem, fizykiem, konstruktorem roweru bez łańcucha, rozmawia Jakub Terakowski
Jeżdżę nim do pracy codziennie

Po co skonstruował Pan ten rower? Nie prościej byłoby iść do sklepu i kupić sobie nowy?
– Prościej? Nie, to nie takie proste. Dziesięć lat temu zaproszono mnie do Hamburga, gdzie przez ponad dwa lata pracowałem w ośrodku naukowym DESY. Mieszkając w mieście rowerów, trudno się od nich nie uzależnić.

A wcześniej ich Pan nie lubił?

– Nie odczuwałem potrzeby ich posiadania. W Warszawie nie było wówczas ani dróg dla rowerów, ani zwyczaju używania jednośladów na co dzień. Wróciłem z Hamburga i natychmiast nabyłem rower, najzwyklejszy, miejski. I pewnie używałbym go do dzisiaj, gdyby nie nowy projekt, który wymagał ode mnie wielu krótkich wyjazdów do Niemiec. Spędzałem tam po dwa, trzy tygodnie: zbyt mało, aby kupować rower, lecz zbyt dużo, by bez niego się obyć. Zacząłem więc wozić go ze sobą, rozmontowując za każdym razem tak, aby zmieścił się w bagażniku. Irytowała mnie czasochłonność tej czynności, bo rama była zbyt duża i musiałem odkręcać od niej obydwa koła. Początkowo jednak w ogóle nie zastanawiałem się nad wprowadzeniem jakichkolwiek zmian, gdyż konstrukcję roweru podświadomie uważałem za ostateczną i niezmienną. Ale po jakimś czasie pewna myśl zaczęła mnie niepokoić...

Jaka?

– Że rower da się skompresować szybciej i włożyć do bagażnika bez trudu.

Niewielkich składaków na rynku dostatek, czemu więc nie wybrał Pan jednego z nich?

– Bo podstawą sprawności roweru i komfortu jazdy są duże koła, a te w sklepowych składakach mają wielkość deserowych talerzy. Rozwiązywanie problemów to moja pasja i profesja. Postanowiłem więc, że skonstruuję składak na dużych kołach. Dziesiątki pomysłów chodziły mi po głowie.

I udało się...

– Złożenie tego roweru trwa sekundę, mieści się on w każdym średniej wielkości bagażniku, a koła mają po 29 cali średnicy.

Jak złożyć rower w ciągu sekundy?

– Bardzo łatwo, jednym ruchem ręki: maksymalnie skręcając kierownicą i łamiąc w ten sposób ramę w przegubie. Proszę popatrzeć...

Niewiarygodne! Ale czy nie ma ryzyka, że podczas jazdy rower złoży się sam?

– Wykluczone, prawa fizyki na to nie pozwalają. Geometria tego roweru sprawia, że rama prostuje się pod wpływem ciężaru własnego oraz kolarza.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jakub Terakowski