okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2012 >> Nie samym winem człowiek żyje

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> wzdłuż Mozeli


Nie samym winem człowiek żyje

Dariusz Limiera
Cochem – miasto turystów, winiarni i zamku

Po wielu latach spędzania letniego wypoczynku z dziećmi w końcu nadszedł niespodziewanie moment, gdy młodszy z synów (właśnie co pełnoletni) stanowczo oświadczył, że nie będzie już z nami jeździć na wakacje. Starszy zrobił to dwa lata wcześniej. Znów staliśmy się wolni i swobodni w swoich wypoczynkowych wyborach. Długo się nie zastanawiając, podjęliśmy decyzję, aby szlakami rowerowymi pojechać wzdłuż Mozeli.

Chcieliśmy wrócić do swoich korzeni i spędzić wakacje tak jak w czasach studenckich, tylko trochę bardziej komfortowo. A szlaki rowerowe wzdłuż Mozeli widzieliśmy kilka lat temu przy okazji naszej wizyty w Trewirze.
Jeżeli tylko pogoda pozwoli, zamierzamy nocować na kempingach. W innym wypadku będziemy musieli skorzystać z niezliczonych pensjonatów rozsianych wzdłuż szlaku, często w systemie B&B (bed and bicykle). Nie zamierzamy wozić ze sobą na rowerach całego ekwipunku (tak jak robiliśmy to przed laty), tylko przemieszczać się „na lekko” pomiędzy kilkoma stałymi bazami. Chcemy też wykorzystać lokalne środki transportu publicznego. Mam nadzieję, że moje kolano, poddane dwa miesiące temu artroskopowej operacji łękotki, pozwoli zrealizować ten plan.
O Mozeli chcieliśmy zebrać jak najwięcej wiadomości, aby dobrze przygotować się do wyjazdu. Dowiedzieliśmy się, że rzeka Mozela, lewy dopływ Renu, płynie leniwie, z zachodu na wschód, uroczymi zakolami przez łupkowe góry Eifel i Hunsrück (szczyty nie przekraczają 400 m n.p.m.). Rzymianie panowali tu już dwa tysiące lat temu i pozostały po nich liczne ślady, od grobów po wspaniałe budowle, a przede wszystkim… kultura uprawy i delektowania się winem. Na zboczach wzniesień królują winnice schodzące tarasowo aż do samej rzeki. Słoneczne południowe stoki dostarczają słynnych mozelskich rieslingów, elblingów czy dornfelderów. Na wierzchołkach widać liczne, romantyczne zamki. Rzeka jest uregulowana, a co kilkadziesiąt kilometrów zbudowany jest stopień spiętrzający wraz ze śluzą. Po wodzie, w obu kierunkach, nieustannie płyną barki. Cała niemiecka część szlaku wzdłuż Mozeli liczy od granicy niemiecko-francuskiej do ujścia Mozeli do Renu w Koblencji około 242 kilometrów.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Dariusz Limiera