okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2012 >> Wyżej się nie da!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Rysianka i Hala Miziowa


Wyżej się nie da!

Tomasz Dębiec
Malowniczy trawers zielonym szlakiem góry Uszczawne

Pilsko i sąsiadujące z nim pasmo Rysianki to najwyższe góry w Polsce leżące poza chronionymi terenami parków narodowych. Co z tym się wiąże? Tak wysoko nie da się w Polsce pojeździć nigdzie indziej!

Ta część Beskidu Żywieckiego, porośnięta świerkowymi borami, ma wiele zalet, które w kontekście turystyki enduro nabierają ogromnego znaczenia. To, co najbardziej przyciąga mnie w ten rejon, to szlaki turystyczne, które zachowały charakter wąskich ścieżek, przeskakujących przez kamienie, kluczących pomiędzy strzelistymi drzewami, trawersujących zbocza wąwozów o stromych ścianach. Jazda po tutejszych singletrackach stanowi kwintesencję enduro, bo można zmierzyć się z trudnościami, jakich nie spotka się na asfaltowych czy szutrowych szlakach.
Podstawą udanej wycieczki rowerowej w tej okolicy jest plan. Taki, który uwzględnia kierunek przemieszczania się, rodzaj podłoża i nachylenie terenu niemal na każdym etapie eskapady. Ciekawa trasa, ale przejechana nie w takim kierunku, co trzeba, stanie się tylko walką z grawitacją i treningiem wydolnościowym, a przecież nie o to nam chodzi. Ważne też, aby podjazdy nie zamieniały się zbyt często w spacer z rowerem obok. Zjazdy natomiast powinny cieszyć rozsądnymi trudnościami i płynnością. Zaplanowanie trasy idealnej, kiedy ma się do dyspozycji tylko mapę, jest jednak bardzo trudne. Tym, którzy nie znają terenu z wcześniejszych wycieczek, czy to rowerowych, czy nawet pieszych, polecam wymianę informacji z kolegami, którzy już tu byli i szukają podobnych atrakcji. Również w naszych głowach w taki sposób zakiełkował plan optymalny.
Głupio byłoby, aby zniweczyła go niedopracowana logistyka. Z tego powodu, mimo że wycieczkę zaplanowaliśmy na jeden dzień, postanowiliśmy dojechać na miejsce startu, czyli do Złatnej, w gminie Ujsoły, dzień wcześniej. Nie do końca to się udało, bo u podnóża gór zameldowaliśmy się już po północy. Jednak i tak byliśmy szczęśliwi, bo niemal cudem udało nam się pokonać rafy w postaci niespodziewanych awarii sprzętu. Trasę, przynajmniej w głowach, wytyczoną mieliśmy skrupulatnie, za to pomysł na nocleg był bardzo ogólny.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Tomasz Dębiec