okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2012 >> 10/2012 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Wycieczki w stylu enduro rzadko trafiają na łamy „Rowertouru”. Wolimy włóczęgi z sakwami, krajoznawcze wypady po okolicy, stawiając przede wszystkim na nieśpieszny relaks doprawiony elementami edukacyjnymi.
Jazda po górskich szlakach kojarzy nam się z forsowanymi podjazdami i gwałtownymi zjazdami, w które wpisane są przewrotki, upadki, przebite dętki, nadwerężone hamulce i amortyzatory, o nadgarstkach nie wspominając. Często ów lęk wynika z nieznajomości – zarówno stylu jazdy, jak i terenu. Trzy wycieczki w duchu enduro, autorstwa naszych współpracowników, którzy także na górskiej jeździe zjedli zęby, rozwiewają te obawy, a przynajmniej próbują oswoić demony. Propozycje dedykujemy wszystkim tym, którzy nie rezygnując z ukochanego sakwiarstwa chcieliby doświadczyć czegoś innego – podziwiając piękne krajobrazy, popracować nad wytrzymałością, refleksem, panowaniem nad rowerem, a poza tym mieć po prostu wielką frajdę.
Kilka lat temu spędzałam wakacje w kanadyjskim Whistler, zimowej stolicy narciarzy i letniej – właśnie rowerzystów spragnionych górskich wrażeń. Codziennie rano budził mnie szczęk rowerów przypinanych do krzesełek i gondoli, tych samych, które zimą wwoziły narciarzy. W górze dziesiątki kilometrów tras różnej trudności, a na dole szykujący się do wjazdu pasjonaci w każdym wieku: rodzice z dziećmi, młodzież, seniorzy. Jedni w kaskach ze szczęką i w komplecie ochraniaczy, jakby szli na wojnę, inni z rowerami trekkingowymi i lekkim nakryciem głowy. Do kas kolejka jak w szczycie sezonu narciarskiego. Chcecie wypożyczyć rower – nie ma problemu. Wolicie fulla, lekkiego górala z amortyzatorami tylko z przodu, może trekking, ale na nim raczej lightowo, bez ostrych zjazdów? Ochraniacze, kask, coś potrzeba? Zdecydowałyśmy się z siostrą na górale z przednią amortyzacją. Wzięłyśmy mapki niczym zimą na nartach i w górę. Kiedy u nas tak będzie – wzdychałyśmy, rozglądając się z góry i wypatrując tras, po których zimą zjeżdżała Magda, a gdzie teraz sunęli rowerzyści – jedni czarnym szlakiem na krechę, inni spokojnie, wygodną ścieżką, trawersując szerokie zbocze.
Długo nie trzeba było czekać. Również w Polsce pedałowanie po górskich szlakach, w miarę możliwości i oczywiście zgodnie z prawem, staje się coraz popularniejsze i bardziej intencjonalne.
Dostrzeżono potencjał, powoli powstają pętle singletracków budowane z myślą o rowerzystach, cykliści pojawiają się wysoko na szlakach, bo gondole i wyciągi zabierają rowery. W końcu to także niezły pomysł z ekonomicznego punktu widzenia, kiedy ośrodki stworzone głównie z myślą o narciarzach poza sezonem także zaczynają na siebie zarabiać, nie tylko na turystach pieszych. Gorąco polecam październikowy numer „Rowertouru”.

Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna