okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2012 >> 9/2012 >> Na rower z plecakiem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Poradniki >> bagaż na lekko


Na rower z plecakiem

Łukasz Wiśniowski
Plecak z przytroczonymi śpiworem i karimatą. Stelaż namiotu przymocowano do ramy roweru

Czy można odbyć kilkudniową, rowerową wyprawę nie posiadając sakw i bagażnika? Oczywiście. Wystarczy dobry plecak i odrobina fantazji przy pakowaniu. O ile w wypadku sakw możemy w zasadzie wyruszyć na jeden dzień i kilka miesięcy, o tyle plecak najlepiej sprawdza się na wyprawach weekendowych.

Jazdę z plecakiem przede wszystkim zaleca się osobom eksplorującym trudniejszy technicznie teren. Po prostu łatwiej pokonuje się piaszczyste czy pagórkowate szlaki, jadąc na nieobjuczonym sakwami rowerze. No i zdecydowanie łatwiej przenosi się go lub przeprowadza tam, gdzie jechać się nie da. Ważne jednak, by nie przesadzić z wagą plecaka, gdyż ma ona kluczowe znaczenie dla przyjemności z jazdy i naszego dobrego samopoczucia.

Po pierwsze narzędzia

Ilość ekwipunku oraz wielkość plecaka uzależniona jest od koncepcji wyprawy. Jeżeli trasa jest już w teorii wytyczona, a noclegi planowane w schroniskach, pensjonatach czy gospodarstwach agroturystycznych, zawartość plecaka nie będzie znacznie różniła się od tej, którą większość z nas zabiera na wycieczki jednodniowe.
Co w takim razie jeszcze powinno znaleźć się w plecaku? Po pierwsze, musimy zagwarantować sobie, że na miejsce noclegu dojedziemy także w razie awarii roweru. Niezbędne zatem będą podstawowe narzędzia do jego naprawy: (w tym obowiązkowo skuwacz do łańcucha) pompka, zapasowe dętki, łatki. Znacznie ułatwić życie może spinka do łańcucha i zapasowa linka do przerzutki oraz hamulca, a przed długim spacerem uchronić nas może także zapasowy hak do tylnej przerzutki. Miejmy na uwadze także możliwe awarie napędzającego rower silnika, czyli nas samych, wówczas pamiętać należy o zabraniu odpowiednio wyposażonej apteczki, o czym pisaliśmy w poprzednim numerze. Dobrze jest mieć ze sobą zapas chusteczek higienicznych lub papier toaletowy, uzupełnione o wilgotne chusteczki, pozwalające łatwo i szybko doprowadzić skórę do czystości. Jeżeli pomiędzy kolejnymi noclegami trasa będzie prowadziła przez odludne tereny, w plecaku koniecznie zagościć musi zapas wody i pożywienia. Do transportu i picia wody w trakcie jazdy najlepiej nadają się wkładane do plecaka bukłaki, popularnie nazywane camelbakami (często bukłaki są już w komplecie z plecakiem). W przypadku całodniowych wycieczek raczej te o większej pojemności, na przykład trzech litrów. Przekąski to już kwestia indywidualnych potrzeb i przyzwyczajeń. W wypadku nagłego odpływu energii, wspaniałym ratunkiem o niewielkich gabarytach okazać się może żel energetyczny z łatwo i szybko przyswajalną dawką węglowodanów. Bez względu na prognozę pogody, a w szczególności, jeżeli wybieramy się w góry czy nad morze, zawsze zabrać trzeba lekką kurtkę, chroniącą przed wiatrem i deszczem i/lub dodatkową warstwę odzieży. Przydać może się również awaryjne nakrycie głowy, na przykład w postaci wielofunkcyjnej chusty tubularnej. Choć wielu z nas marzy o ciszy i spokoju na szlaku, z telefonu komórkowego również bym nie rezygnował. Możemy przewozić go wyłączonego i korzystać tylko w razie potrzeby.

Pod dachem…

Powyższa lista to właściwie rzeczy, które warto mieć przy sobie na każdej rowerowej wycieczce. W wypadku wyprawy kilkudniowej w wariancie ze spaniem pod dachem oraz stołowaniem się w punktach gastronomicznych bądź sklepach uzupełnienie stanowić mogą: artykuły do higieny osobistej, ręcznik (dobrze sprawdzają się lekkie i szybkoschnące ręczniki z mikrofibry), komplet odzieży na zmianę (można pokusić się o jeden zapasowy komplet do jazdy i jeden, w którym będziemy spędzać wieczory i noce). Podczas pakowania wciąż jednak pamiętajmy o tym, że wszystko będzie spoczywać na naszych plecach, a za nadrzędne uznajmy maksymalne ograniczanie wagi i objętości zabieranych przedmiotów. Konieczne jest również zabezpieczenie przed wilgocią przynajmniej tych rzeczy, które tego wymagają (odzież, apteczka). Dobrze sprawdzą się wtedy wodoszczelne worki transportowe z rolowanym zamknięciem, które można włożyć do wnętrza plecaka. Wszystko to powinno zmieścić się w modelach o pojemności około 18-25 litrów i takie też gabaryty uważane są za optymalne na weekendowe wyjazdy. Ograniczona pojemność nie pozwala zabrać zbyt wielu niepotrzebnych rzeczy, a jednocześnie zwalania z konieczności troczenia czegokolwiek na zewnątrz plecaka. Plecak w dalszym ciągu pozostaje lekki i nie zaburza frajdy płynącej z jazdy, do tego przy odpowiednim planowaniu (np. wcześniejszej rezerwacji noclegów) nie tracimy czasu na szukanie i rozbijanie obozowiska.

…i na dziko
Sprawy komplikują się, jeżeli zamierzamy spać na dziko. Wówczas nasz bagaż musimy uzupełnić o wyposażenie, umożliwiające względnie wygodne spanie przy nie zawsze sprzyjającej pogodzie. Minimum to śpiwór i karimata (minimalistom wystarcza alumata, jednakże komfort przez nią zapewniany jest daleki od ideału). Miłośnicy wygody mogą również pokusić się o zabranie samopompującej maty do spania, której wymiary po zwinięciu są zbliżone do karimaty. Zazwyczaj jednak jej waga jest nieco większa, podobnie jak i ryzyko awarii. Przy wyborze śpiwora istotne będą jego rozmiar i waga.

Zdjęcie: Łukasz Wiśniowski



skomentuj ten artykuł