okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2012 >> Plecami do Warty

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Poznań


Plecami do Warty

Marek Rokita
Stary Rynek

Przyszedł czas na miasto, które – przynajmniej teoretycznie – znam najlepiej. Czy jest w stanie czymś mnie zaskoczyć? I jak pozbyć się uprzedzeń, które każdemu mieszkańcowi towarzyszą? Jak wcielić się w beztroskiego turystę? Pocieszeniem jest to, że tak naprawdę również w tym mieście jestem gościem, przyjechałem na chwilę i zostałem na wiele lat.

Tak jak zwykle, wycieczkę zaczynam w sobotę na głównej stacji kolejowej. Szukam też jakiegoś gotowego produktu turystycznego, który mógłbym przetestować. Tak jak w Warszawie i Krakowie, miasto ma swój trakt. Poznański zwie się Królewsko-Cesarskim i jeśli zacząć jego zwiedzanie od polecanego kierunku, czyli od wschodu, turysta zobaczy najpierw najstarsze dzielnice miasta, a następnie coraz młodsze. Bo Poznań od tysiąca lat przesuwa się na zachód. Kolejne centra powstają po zachodniej stronie poprzednich i, jeśli szanować chronologię, należy Trakt Królewsko-Cesarski zacząć od Komandorii oraz Śródki, a skończyć na Jeżycach. Jednak Dworzec Główny znajduje się zdecydowanie bliżej Rynku Jeżyckiego niż Śródeckiego, więc zwiedzanie postanawiam zacząć od strony przeciwnej, rezygnując zresztą z przejechania całego szlaku w jednym ciągu.
Z dworca jadę na Rondo Kaponiera. Stąd widać Zamek Cesarski, będący głównym budynkiem Dzielnicy Cesarskiej. Jednak pierwszym celem są Jeżyce. Ta dzielnica znalazła się na Trakcie ze względu na XIX-wieczną architekturę – reprezentacyjne wille i zagrody bamberskie. Bambrzy to chłopi z okolic bawarskiego Bambergu, którzy przybyli do podpoznańskich wsi w XVIII wieku i szybko się zadomowili. Wbrew logice (Poznań od 1793 roku należał do zaboru pruskiego) szybko się spolonizowali. Do dziś poznaniacy, w których żyłach płynie bamberska krew, odczuwają szczególnego rodzaju dumę, podzielaną zresztą przez większość mieszkańców miasta. Z tego też zapewne powodu kamienna fontanna z figurą Bamberki, stojąca na Starym Rynku, jest jednym z najbardziej znanych poznańskich pomników.
Jadę do końca ulicy Słowackiego, by dotrzeć do kościoła Świętego Floriana, gdzie formalnie Trakt kończy się lub zaczyna, w zależności od punktu widzenia. Kościół ma sto lat, jest neoromański i nie jest szczególnym zabytkiem architektury.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Rokita