okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2012 >> Rowerzyści w zgodzie z... narciarzami

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Łysa Góra


Rowerzyści w zgodzie z... narciarzami

Michał Książkiewicz
Szosa w końcówce podjazdu na Łysą Górę przecina rozległą polanę, z której rozpościera się szeroka panorama Gór Kaczawskich

W środku lata proponuję wycieczkę na jeden z najlepszych punktów widokowych w Polsce. Górę zdobędziemy drogą będącą jednym z trudniejszych podjazdów w skali kraju. Pojedziemy po śladach tysięcy kolarzy, którzy przy okazji różnych wyścigów przemierzali tutejsze szosy. Aż trudno uwierzyć, że te wszystkie osobliwości znajdziemy w jednym z najniższych grzbietów górskich w Polsce, a mianowicie w Górach Kaczawskich.

Podjazd zaczyna się na rynku w Świerzawie, skąd w kierunku zachodnim odbija ulica Polna. Droga ta, wbrew nazwie, posiada dobrej jakości nawierzchnię asfaltową. Ponieważ ulica momentalnie wyprowadzi nas z miasta na otaczające pola, walory krajoznawcze Świerzawy najlepiej docenić jeszcze przed rozpoczęciem podjazdu. Najcenniejszym zabytkiem miasteczka jest kościół z drugiej połowy XIII wieku, ulokowany po północnej stronie miasta. Warto pokręcić się także w okolicy rynku i obejrzeć zabytkowe kamieniczki oraz ratusz.
Szosa po opuszczeniu rynku przeprowadza na drugą stronę potoku i przez kolejne pięć kilometrów łagodnym wzniosem zagłębia się pomiędzy trawiaste wzgórza, stanowiące północne flanki Gór Kaczawskich. W górnej części Lubiechowej droga odbija wyraźnie na południe i wspina się na Grzbiet Północny prostopadle do poziomic. Odcinek ten jest bardzo wymagający, bowiem przez kilometr nachylenie stopniowo rośnie, osiągając w końcowej fazie wartości rzędu 17 procent. Wysiłek związany ze zdobywaniem wysokości potęguje fakt, że w tej części podjazdu nie ma żadnych wypłaszczeń, a droga zdaje się iść pod górę bez końca. Nie bez udręki osiągamy przełęcz, zwaną przez kolarzy Górą Okole. Nazwa pochodzi od właściwej Góry Okole, ulokowanej kilometr dalej. Ten siedmiokilometrowy odcinek podjazdu ze Świerzawy pod Górę Okole był przez kilka lat areną zmagań kolarzy szosowych biorących udział w wyścigu indywidualnej jazdy na czas na Górę Okole „Świerzawa – Lubiechowa – Góra Okole”. Do dziś można zobaczyć, już nieco wytarty, napis „meta” usytuowany nieco poniżej najwyżej położonego punktu na szosie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz