okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2012 >> 8/2012 >> Dookoła podzielonej wyspy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Wyprawa numeru >> Cypr


Dookoła podzielonej wyspy

Monika, Krzysztof i Dariusz Leszko
Stary port w Kyrenii

W myślach wciąż wracamy do wspaniałych widoków gór i morza, do intensywnego zapachu gajów cytrusowych, śpiewu i nawoływań do modlitwy dochodzących z położonych gdzieś niedaleko minaretów...

Cypr od dłuższego czasu nas intrygował, choć jakoś nie leżał nam dotąd po drodze. To wyjątkowa wyspa ulokowana niejako na skrzyżowaniu szlaków morskich. Swoją wyjątkowość zawdzięcza niezliczonej liczbie osadników, imigrantów i najeźdźców, którzy przybywali tu z intencją osiedlenia się bądź też zawładnięcia wyspą. Poprzez stulecia Cypr był więc częścią wielu imperiów – greckiego, fenickiego, egipskiego, bizantyjskiego, rzymskiego, genueńskiego, weneckiego, otomańskiego, a w końcu brytyjskiego. Każde z nich pozostawiło tu trwały ślad w historii i kulturze wyspy. Świadczą o tym liczne świątynie, grobowce, porty, zamki, a także mury starożytnych miast, które odwiedzający wyspę odnajdują niemal na każdym kroku. Ta kombinacja wpływów, a nierzadko kontrastów, czyni Cypr miejscem niesamowitym, do którego koniecznie chcieliśmy dotrzeć.
Znajomi podpowiedzieli nam, że jedna z tanich linii lotniczych uruchomiła połączenie z Cyprem. Oferta cenowa okazała się interesująca. Oczami wyobraźni widzieliśmy się już, jak przemierzamy na rowerach słoneczne cypryjskie wybrzeże. I ostatecznie, po szybkich rodzinnych konsultacjach i wykonaniu kilku kliknięć w internecie, staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami trzech biletów do Pafos, zarezerwowanych na koniec kwietnia.
Po niespełna trzygodzinnym locie lądujemy w Pafos, dawnej stolicy Cypru. Ponieważ nasz lot był jednym z ostatnich tego dnia, terminal lotniska szybko opustoszał. W towarzystwie kilku znudzonych taksówkarzy przystępujemy do pracochłonnego rozpakowywania i składania naszych rowerów. Ci, pomimo późnej pory, uważnie śledzą proces montażu, wypowiadając wiele cennych uwag. Niestety, wyłącznie po grecku. Jeden z nich, łamanym angielskim przestrzega nas jednocześnie przed ryzykiem poruszania się na rowerze po cypryjskich drogach, jak mantrę powtarzając słowa „slowly, slowly” („wolno, wolno”).
Może to i lepiej, że naszą przygodę z Cyprem rozpoczynamy niemal w środku nocy. Drogi o tej porze są bowiem puste.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Dariusz Leszko