okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 5/2012 >> Tu byli templariusze

nowości

Domowe wyścigi

Pogoda tej wiosny nas nie rozpieszcza, więc jeśli nie lubicie moknąć na rowerowej wyprawie, w oczekiwaniu na piękną aurę można zająć się... »

Butelka wielofunkcyjna

Na jednej z platform służących do zbierania pieniędzy na realizację ciekawych projektów zaprezentowano interesujący projekt butelki.... »

Ciepło i wygodnie

Damska koszulka termiczna marki Bontrager została wykonana z miękkiej, elastycznej i lekkiej tkaniny Profila Thermal. Zamek sięga do połowy... »

Grafen w oponie?

Grafen to rewolucyjny materiał pochodzący z grafitu i wykazujący niesamowite właściwości. Jest to jednoatomowej grubości struktura cząstek... »

E-sakwa?

Ortlieb nie zamierza przegapić e-bike'owego szaleństwa, więc zaprezentował sakwę do rowerów elektrycznych! Na szczęście sakwa nie ma... »

Shimano do gravela

Japoński producent właśnie przygotowuje pierwszą partię osprzętu zupełnie nowej grupy. GRX została opracowana z myślą o rowerach... »

poradniki

Pod napięciem

Szmer elektrycznego silnika przenosi nas w zupełnie inny wymiar rowerowej przygody. Od teraz wszystko jest jakby inne. Podjazdy bardziej płaskie, a... »

Na szlaku >> ziemia kostrzyńska


Tu byli templariusze

Izabela Dachtera-Walędziak
Polskie Pompeje, czyli ruiny Starego Kostrzyna

Do dziś są jednym z najbardziej tajemniczych zakonów na świecie, bohaterami niezliczonych powieści i filmów, by wspomnieć choćby o bestsellerowym „Kodzie Leonarda da Vinci”. I choć Dan Brown o zabytkach templariuszy, leżących gdzieś na rubieżach średniowiecznej Europy, zaledwie wspomina, my mamy je na wyciągnięcie ręki.

Był 19 marca 1314 roku. Na placu przed katedrą Notre Dame w Paryżu zapłonęło 60 stosów, na każdym dokonywał żywota jeden z mistrzów zakonu templariuszy. Gdy płomienie zaczęły obejmować ciało Wielkiego Mistrza, Jakuba de Molaya, rzucił on klątwę na oprawców: „Przeklinam was na wieki – również króla i papieża. Jesteśmy niewinni, a nasze skarby dobrze ukryte i tak, jak wy, przeklęte”.
Co łączy kaplicę w szkockim Rosslyn, bazylikę Grobu Świętego w Jerozolimie i lubuskie Chwarszczany? W każdym z tych miejsc rycerze z czerwonym łacińskim krzyżem na białym płaszczu, uciekający przed aresztowaniami, ukryć mogli swoje skarby. Dyskusje, gdzie takowe mają szansę się odnaleźć, do dziś rozpalają umysły najgorliwszych poszukiwaczy i tropicieli tajemnic. Nie, nie chcemy dorzucać swoich trzech groszy, choć własne zdanie na ten temat mamy. Raczej chcemy przyjrzeć się działalności rycerzy na ziemi kostrzyńskiej, gdzie bardzo wyraźnie odcisnęli swoje piętno.
Na rowery wsiadamy w Kostrzynie nad Odrą, parkując samochód przed restauracją McDonalds, tuż przy dawnym przejściu granicznym i na peryferiach tak zwanego Starego Kostrzyna. Przez moment mamy wątpliwości, czy wypada rowerzystom rozbijać się u bram królestwa fast foodu, ale szybko przekuwamy to na naszą korzyść. Pogoda dopisuje, stoliki w przyrestauracyjnym ogródku są pełne, my zaś stajemy się atrakcją towarzyszącą przedpołudniowej biesiadzie. Już się nie wstydzimy, a dajemy dobry przykład. Jeśli swoją obecnością zainspirowaliśmy choć jednego konsumenta do wejścia na rower, to chociażby tylko z tego powodu warto było się tu zatrzymać.
Kostrzyńskie Stare Miasto nie jest starówką w dosłownym tego słowa znaczeniu. Kiedy przed wyjazdem czytaliśmy przewodnik, podśmiewaliśmy się z megalomanii autorów nazywających to miejsce polskimi Pompejami. Tymczasem nazwa okazuje się niezwykle trafna.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Piotr Walędziak