okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2012 >> Jod na cały rok

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> ze Świnoujścia na Hel


Jod na cały rok

Jakub Podgórny
Plaża w Świnoujściu – pierwszy kontakt z morzem

To dla mnie nowe miejsce na urlop, o 180 stopni zmiana kierunku... Nad morze? Przecież tam jest płasko i nie ma ukochanych gór, nie będzie ostrych podjazdów i jeszcze bardziej stromych zjazdów. Wszędzie ludzie, tłok… Dawno już nie byłem nad morzem. Zawsze szkoda czasu, zawsze jest coś ciekawszego. Więc dlaczego teraz?

Pomysł przejechania choć kawałka polskiego wybrzeża zrodził się w trakcie przypadkowej, nierowerowej wizyty nad morzem. Na góry nie było co się porywać: doskwierał nam brak czasu na treningi wspinaczkowe, łapały kontuzje. Z miłości do roweru niejako więc zmuszeni byliśmy wybrać płaski teren, dotąd nieeksplorowany. Wybrzeże Bałtyku okazało się strzałem w dziesiątkę!
W chłodny poranek mkniemy spóźnieni przez Szczecin na dworzec PKP. Przyjechaliśmy wczoraj wieczorem, przespaliśmy się u rodziny i dalej w drogę do Świnoujścia. Przysypiam trochę w pociągu, mężczyzna z piwem siedzący obok zagaduje, że on też dużo jeździ rowerem... Hm, nie widać, myślę sobie. Darek, mój współtowarzysz, proponuje, że jak już jesteśmy w Świnoujściu, to może na rozgrzewkę skoczymy za granicę, do Peenemünde. Tego nie było w planach, ale po krótkich pertraktacjach zgadzam się. W sumie to mamy czas, zrobimy to fakultatywnie, poza oficjalną trasą wycieczki. Jedziemy wzdłuż niemieckiego wybrzeża, wszędzie mnóstwo rowerzystów, przedział wiekowy od 6 do 80 lat! Przecież oni powinni być teraz w szkole, w pracy, jest wtorek, ależ tłok. Zwiedzamy Peenemünde, zaglądamy do muzeum znajdującego się na terenie byłej elektrowni, oglądamy radziecką łódź podwodną. Śpimy w Karlshagen. Namiot stawiamy zaraz przy plaży. Wracamy rano niemieckim pociągiem do Świnoujścia, nie słychać stukotu torów, przy wysiadaniu podłoga na poziomie peronu. Oj, daleko jeszcze naszemu PKP do Europy.
Startujemy, kasujemy z liczników wczorajsze 77 kilometrów i ruszamy na Baltic Sea Bike Expedition. Nazwa naszej wyprawy brzmi może trochę obciachowo i na wyrost, jakbyśmy biegun zdobywali, ale nam się podoba. Jedzie się dobrze, choć droga rowerowa znika po 400 metrach i zjeżdżamy na asfalt. Oj, bardzo daleko nam do Europy. Znikają też rowerzyści i tak już będzie, z niewielkimi wyjątkami, do samego Helu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Dariusz Krystalski