okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2012 >> Prawie jak Miami

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Bornholm


Prawie jak Miami

Janusz Pietrzyk
Jeden z napotkanych wiatraków

Początkowo miał to być kameralny długi weekend najwyżej kilkorga przyjaciół, którzy z czasem zebrali się w dziesięcioosobowy peleton. Bornholm nas zachwycił, choć – jako starzy wyjadacze w rowerowym światku – aż na tak wiele nie liczyliśmy. Jak to możliwe, że wcześniej tu nie trafiliśmy?

Zainspirowani relacją, którą znaleźliśmy w „Rowertourze” z 2010 roku, ustaliliśmy wstępną trasę wyprawy, zwracając uwagę na to, aby w miarę możliwości jej nie dublować i dotrzeć do nieopisanych dotąd zakamarków. I choć Bornholm to nie Australia (w końcu też wyspa), ten cel udało nam się zrealizować.
Czterogodzinny nocny rejs z Kołobrzegu po spokojnych jak w umywalce wodach Bałtyku większość naszej ekipy przesypia. Reszta zwiedza zakamarki promu, z niecierpliwością wypatrując brzegów wyspy. Bornholm wita nas piękną pogodą i jakże przyjemną, chłodną bryzą. Z pokładu zjeżdżamy w porcie Nexø i od razu wyruszamy wzdłuż wybrzeża w kierunku Rønne. Droga jest idealnie utrzymana, chłodne, morskie powietrze, pełne słońce, jednoślady same jadą, dopiero co zaczęliśmy się rozglądać na boki, a już jesteśmy przy latarni morskiej Dueodde Fyr. Wysoka na 47 metrów i 200 stopni schodów – warto je pokonać dla przepięknej panoramy, jaka roztacza się z góry. Latarnia stoi wśród rozkopanych wydm, z których dawniej pozyskiwano piasek sprzedawany później w całej Europie. Z racji swej niespotykanej drobnoziarnistości używany był między innymi w klepsydrach i do suszenia atramentu.
Dłuższą chwilę leniuchujemy na małej, bieluteńkiej plaży, moczymy nogi w kryształowo czystej, choć zimnej wodzie, która orzeźwia lepiej niż litry napoju energetycznego pochłoniętego przez Miłka. Czas nagli, więc dobrze oznakowaną drogą rowerową numer 10 docieramy przez Pedersker do Aakirkeby, minąwszy przy okazji kilka urokliwych wiosek z mnóstwem kolorowych drewnianych domków w typowo skandynawskim stylu. Aakirkeby – dawna stolica wyspy – warta jest obejrzenia choćby dla jednego z dwóch kościołów katolickich, muzeum motoryzacji (z małym fiatem i syrenką) oraz historii naturalnej. W centrum miasteczka, poza sezonem wyglądającym jak wymarłe, znajdujemy małą cukiernię z przepysznymi pączkami. Mniam, mniam – mlaskamy z zachwytu i w drogę!

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Janusz Pietrzyk
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164