okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2012 >> Cztery pory roku nad modrym Dunajem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> z Katowic do Wiednia


Cztery pory roku nad modrym Dunajem

Maciej Sordyl
Dunaj jest piękną i potężna rzeką, nie tylko o zachodzie słońca. Na zdjęciu: jeden z licznych mostów w Wiedniu

Planując wyprawę do Wiednia, wiedzieliśmy, że mamy do dyspozycji tylko cztery dni. Cieszyliśmy się, że w tak krótkim czasie odwiedzimy aż cztery kraje. W żadnym przewodniku ani prognozie pogody nie było jednak mowy o tym, że przełom kwietnia i maja przyniesie również cztery pory roku. No, bo przecież co ma Vivaldi do stolicy Austrii?

Prognozy na najbliższe dni wskazywały temperaturę pokojową, słońce i co najwyżej przelotne opady oraz – co najważniejsze – dość mocny, północno-wschodni wiatr, który dopchać nas miał do stolicy Austrii prawie bez konieczności pedałowania.
W taki właśnie piątkowy poranek wyruszamy z Katowic i mkniemy popularną wiślanką w stronę czeskiej granicy. Ani ja, ani mój towarzysz Rafał, nie lubimy poruszać się dwupasmówkami, jednak z dużymi aglomeracjami tak już bywa, że jedyną szansą na szybkie ich opuszczenie jest wybór właśnie tego typu dróg. Okazało się zresztą, że to świetna decyzja, bo ruch jest niewielki, a zadziwiająco długi, jak na polskie warunki, odcinek gładziutkiego asfaltu pozwala nam błyskawicznie znaleźć się w Żorach, mieście kontrastujących ze sobą ogromnych bloków z wielkiej płyty i rozległych zielonych przestrzeni. Ten zadziwiający układ urbanistyczny związany jest z intensywnym rozwojem górnictwa. Liczba ludności Żor pomiędzy rokiem 1970 a 1985 wzrosła z dziewięciu do 64 tysięcy!
W Żorach żegnamy się z wiślanką, kierując się w stronę przejścia granicznego w Chałupkach. Droga, która od Katowic w zasadzie cały czas prowadziła lekko w dół, pofałdowała się. Sakwy, dotychczas dodające swoim ciężarem prędkości, teraz zaczynają stawiać opór, a bliska 30 km/godz. średnia prędkość szybko spada. Kilometr przed granicą sznureczek czeskich samochodów na polskiej stacji benzynowej jednoznacznie sugeruje, że – mimo naszych narzekań na drogie paliwo – nasi południowi sąsiedzi mają w tym względzie jeszcze gorzej. Zagadnięta o dalszą drogę ekspedientka stwierdza, że „po tamtej stronie” nie była od pięciu lat i nam nie pomoże. Pomaga natomiast miły Czech, wskazując, jak dostać się do Ostrawy z dala od ruchliwych dróg.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Andrzej Kaleniewicz