okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2012 >> Skórka warta wyprawki

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Góry Izerskie


Skórka warta wyprawki

Michał Książkiewicz
Szutrówka biegnąca szczytami Wysokiego Grzbietu oferuje wspaniałe widoki za cenę kilku stromych podjazdów

Trasy w Górach Izerskich to nie spacerowe dróżki i na taryfę ulgową rowerowy turysta nie ma tu co liczyć. Liczne podjazdy, z których najtrudniejsze zabierały nam ponad godzinę, przeegzaminowały naszą kondycję lepiej niż niejeden maraton MTB.

Góry Izerskie to bez wątpienia pasmo przyjazne rowerzystom. Bogata sieć dróg szutrowych i leśnych asfaltów umożliwia zdobycie na dwóch kołach najwyższych szczytów. Dzięki temu oglądamy tej samej klasy widoki co turyści piesi, czerpiąc jednocześnie przyjemność z jazdy. Gdyby jeszcze dojazd z nizin do tego raju był przyjemniejszy… Pokonanie 291 kilometrów, jakie dzielą Poznań od Jeleniej Góry, zajęło nam bite 12 godzin, nie licząc przesiadki do Piechowic Dolnych. Nocny TLK z Gdyni wbrew informacji z rozkładu nie posiadał wagonu rowerowego. A ponieważ chętnych na przejazd było więcej niż miejsc w pociągu, pozostaliśmy na peronie razem z kilkudziesięcioma innymi rowerzystami, a pociąg pojechał bez nas. Wsiedliśmy dopiero ponad cztery godziny później do pociągu regionalnego, który dowiózł nas do celu.
Zatrzymaliśmy się w znanym nam z wcześniejszych wypadów gospodarstwie agroturystycznym w Kopańcu, wiosce położonej 15 kilometrów na zachód od Jeleniej Góry. Zaraz pierwszego dnia postanowiliśmy objechać północne ściany Grzbietu Kamienickiego. Ponieważ jest to najbardziej zalesiony rejon w Górach Izerskich, walorów widokowych szukaliśmy na łąkach otaczających wysoko położone przysiółki okolicznych wsi. Pierwszym takim miejscem była polana na Koziej Szyi. Warto było się powspinać, aby obejrzeć całe Pogórze Izerskie i zachodnią część Gór Kaczawskich. Podziwianiu górskich krajobrazów dodatkowo sprzyjała wiosenna, słoneczna pogoda. Tymczasem, korzystając z sieci tutejszych szlaków rowerowych, zajrzeliśmy w głąb izerskiego lasu, w zakątki środkowej części Grzbietu Kamienickiego. Przejażdżka wiosną leśnymi drogami miała swój urok, bo otaczające krzewy i mniejsze drzewa dopiero co rozwinęły soczyste, tryskające zielenią młode liście.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz