okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2012 >> Zadyszka publicznych

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rower w mieście >> system na papierze


Zadyszka publicznych

Filip Springer
Wypożyczalnia rowerów w Paryżu

A miało być tak pięknie. Jeszcze niedawno władze większych polskich miast ochoczo i radośnie przyklaskiwały idei systemów rowerów miejskich. Być może miało to jakiś związek z wyborami samorządowymi. Dziś z tych obietnic nie zostało zbyt wiele.

Najpierw zrobiły prawdziwą furorę na Zachodzie. Paryski Velib zrewolucjonizował transport w stolicy Francji. 1405 stacji dokujących i 20 tysięcy rowerów! W krótkim czasie każdy z jednośladów był wypożyczany średnio 5 razy w ciągu dnia. Na charakterystycznych rowerach jeżdżą dziś po Paryżu wszyscy – od białych kołnierzyków po hipsterów i gospodynie domowe. Bicykl jest zawsze pod ręką, a pierwszych 20 minut jazdy nic nie kosztuje. Ten pomysł władze Paryża postanowiły powtórzyć całkiem niedawno, uruchamiając system elektrycznych samochodzików. Roczny abonament na ich używanie to zaledwie 200 euro. Z większymi zakupami czy gabarytową przesyłką nie zawsze da się w końcu pojechać rowerem. Wszystko po to, by odciążyć paryskie centrum od ruchu prywatnych samochodów i sprawić, by było bardziej przyjazne pieszym.
W ślady Paryża poszli inni, niektórzy rozwiązanie ze stolicy Francji zdołali nawet ulepszyć. W pięćsettysięcznym Lyonie już co dziesiąty mieszkaniec jest zarejestrowanym użytkownikiem tamtejszego systemu rowerów miejskich. Każdy z 3000 pojazdów jest wypożyczany siedem razy w ciągu dnia. Swoje systemy mają już niemal wszystkie większe miasta Europy z Rzymem, Berlinem, Barceloną i Amsterdamem na czele. I niemal wszędzie rozwiązanie to zrewolucjonizowało miejski transport. Znajdujące się na wyciągnięcie ręki jednoślady sprawiały, że ludzie rezygnowali z samochodów, a niekiedy także z przepełnionych miejskich autobusów i tramwajów. Rower miejski oferuje bowiem czystą przyjemność bez zobowiązań – wsiadasz, jedziesz i cieszysz się chwilą relaksu. Jeśli nic cię to nie kosztuje i nie musisz się martwić, gdzie zostawić pojazd, co stoi na przeszkodzie, by z niego korzystać?!
A jak to wygląda w Polsce? Sukces rowerów miejskich podziałał na wyobraźnię urzędników. Najszybszy był Kraków, który w 2008 roku uruchomił pierwszy w Polsce system rowerów miejskich – BikeOne.
 



Zdjęcie: Kamil Borkowski