okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2012 >> Ziemia sześciu kontynentów

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Albania


Ziemia sześciu kontynentów

Grażyna Pastuszka
Czarnogóra. Na terenie Durmitoru wyasfaltowana nawierzchnia nieco ułatwiła długi podjazd przez przełęcz Sedlo (1907 m n.p.m.)

„Gdyby Bałkany nie istniały, należałoby je wymyślić”.  Już to krótkie zdanie niemieckiego filozofa Hermanna Keyserlinga daje do myślenia i zachęca potencjalnego podróżnika do odwiedzenia tego niesamowitego zakątka Europy. Jakie są Bałkany? Myślę, że nawet jeśli zawitamy tam co roku… ba, pomieszkamy przez jakiś czas, tak do końca nigdy nie będziemy w stanie jednoznacznie odpowiedzieć.

Może najtrafniej zrobił to słynny reżyser Emir Kusturica, określając Bałkany jako jednocześnie piękne i przerażające – pełne kontrastów. Czyż po przeczytaniu tych kilku słów nie ma się ochoty wyruszyć w poszukiwaniu odpowiedzi na wcześniej postawione pytanie? I chociaż raczej jej nie znajdziemy, na pewno Bałkany pochłoną nas bez reszty, bo tak naprawdę nigdy nie ma się ich dosyć.
Za najlepszy punkt rozpoczęcia naszej letniej rowerowej wyprawy po Bałkanach uznaliśmy Sarajewo – magiczne miasto usytuowane jest nad rzeką Miljacka, na wysokości 500 metrów n.p.m., w kotlinie pomiędzy pięcioma szczytami Gór Dynarskich. Zatrzymaliśmy się na kempingu na zachodnim krańcu miasta, u podnóży góry Igman. Stąd do centrum starej części stolicy Bośni i Hercegowiny jest nieco ponad dziesięć kilometrów. Jadąc, nasze oczy chłoną obrazy nowoczesnego miasta. Wiemy jednak, że pod osłoną całego wielkomiejskiego zgiełku kryją się ślady nie tak dawnych dni – trwającej ponad trzy lata wojny domowej, w czasie której miasto ze spokojnego domu zamieniło się w prawdziwe więzienie.
Nawet dzisiaj, po tylu latach od zakończenia walk, nie tak trudno odnaleźć puste smutne budynki z murami okaleczonymi przez kule. Ślady okrutnej przeszłości, współczesne graffiti i reklamy nadały im drugie życie. Bez trudu odnaleźliśmy hotel Holiday Inn, z którego dachu w kwietniu 1992 roku padły pierwsze strzały w stronę pokojowej demonstracji popierającej wielokulturowość miasta. Niestety, to był zaledwie początek. A przecież jeszcze przed wybuchem wojny, bo w 1984 roku, właśnie tutaj odbyły się zimowe igrzyska olimpijskie – z samej natury pokojowe wydarzenie mające łączyć, a nie dzielić.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Krzysztof Grabowski
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164