okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2012 >> Targi w rowerowym raju

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Kalejdoskop


Targi w rowerowym raju

Andrzej Kaleniewicz
 

W dwa wyjątkowo mroźne dni lutowego weekendu (11 i 12 lutego) w centrum konferencyjno-targowym RAI w Amsterdamie odbyła się ósma edycja targów Fiets en Wandelbeurs. Targi te, skierowane głównie do turystów rowerowych i pieszych, uważane są za największe w swojej dziedzinie nie tylko w Europie, ale także na świecie.
Ponad 500 wystawców prezentowało swoje oferty w trzech halach, z których każda poświęcona była innej tematyce. W jednej można było znaleźć przedstawicieli krajów i regionów (w tym także Polski, Wielkopolski i Śląska), w drugiej – producentów sprzętu rowerowego i trekkingowego, w trzeciej – tzw. branżę, czyli organizatorów imprez turystycznych i gestorów bazy noclegowej.
Wśród producentów sprzętu rowerowego przeważały fabryki oraz manufaktury, wytwarzające specjalistyczne rowery, przeznaczone do dalekich wypraw. Oprócz popularnych firm, takich jak Giant, Santos czy Gazelle, można było zobaczyć prawdziwe perełki, na przykład kosmicznie lekkie i wytrzymałe, tytanowe rowery Van Nicholas. Nie zawiedli się także amatorzy tandemów, składaków oraz poziomek. Oprócz rowerów można było nabyć nieskończoną ilość akcesoriów, przydatnych każdemu rowerzyście – od sakw Ortlieba w nieznanych dotąd wersjach kolorystycznych, poprzez wykonane z jubilerską precyzją zestawy narzędzi, pompki i lampki amerykańskiej firmy, założonej przez Polaka – Lezyne, aż do piast wewnętrznych Rohloff oraz opon Schwalbe i Continental. Nie brakowało także map i przewodników z całego świata, również w języku angielskim.
 



Zdjęcie: Andrzej Kaleniewicz