okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2012 >> 3/2012 >> Na rekord czy z celem?

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Na rekord czy z celem?

Henryk Sytner
 

Zawsze mnie denerwują przechwałki rowerzystów w stylu: „przejechałem za jednym zamachem 250 kilometrów – to jest wyczyn!”. Jak dla kogo. Dla mnie nie.
Rower traktowałem zawsze jako środek lokomocji, dzięki któremu można poznać kawał świata, dotrzeć tam, gdzie nie dojedzie samochód, a piechur z uwagi na odległość miałby kłopoty. Cóż z tego, że ktoś przejedzie dystans z Poznania do Warszawy i z wywieszonym językiem, na glinianych nogach dotrze do celu? Dla mnie to raczej dowód bezmyślności, porywania się na wyczyn, który nie znajduje żadnego uzasadnienia.
Ktoś powie: „Chciałem sobie udowodnić, że stać mnie na to”. Dobrze – ale czy nie można tej próby zrobić na dystansie o połowę krótszym? Czy naprawdę spadnie komuś korona z głowy, jeśli przejedzie 80 czy 100 kilometrów? To pokonywanie olbrzymich odległości przypomina trochę dziecięce biegi na wytrzymałość – kto dalej, ten wygrywa. Rower ma służyć zdrowiu, nabieraniu kondycji, a nikt nie udowodni, że pedałowanie prawie 300 kilometrów daje jakiekolwiek wymierne korzyści naszemu organizmowi. Wprost przeciwnie. No, chyba że jest się zawodnikiem trenującym przed Tour de France. Ale my jesteśmy amatorami, którym jazda na rowerze ma sprawiać przyjemność, pozwolić zobaczyć ciekawe rzeczy na trasie, odetchnąć świeżym powietrzem, spotkać się z przyjaciółmi.
Mówi się, że najlepsza jest improwizacja przygotowana. I jest w tym sporo racji. Jazda byle przed siebie nie zastąpi na pewno wyprawy z określonym celem, kiedy wiemy, dokąd dotrzemy, gdzie po drodze możemy się zatrzymać, co zwiedzić. Jest okazja do zrobienia zdjęć, a może rozbicia biwaku. I wcale nie musi to być supermaraton. Czasem krótka trasa jest tak interesująca, że chce się na nią wracać.
Rozpoczyna się nowy sezon. Może warto się zapoznać na przykład z propozycjami kół PTTK, które organizują weekendowe wypady na dwóch kółkach? Jest to również okazja, aby poznać własną okolicę, bo jak to w przysłowiu: cudze chwalicie… Jeśli miałbym radzić – unikajmy zatłoczonych dróg, te boczne spełnią na pewno nasze oczekiwania, a leśne ścieżki to będzie pełnia szczęścia. Może spotkamy się na trasie!

Henryk Sytner – dziennikarz radiowej Trójki, popularnie zwany Heńkiem, ekspert od krzewienia kultury fizycznej. Od 1970 roku w ramach akcji „Wakacje na dwóch kółkach” namawia słuchaczy do jazdy na rowerze. Członek Kapituły Konkursu o Nagrodę „Rowertouru”.



Zdjęcie: Henryk Sytner