okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2012 >> Pan jest szalony, proszę przestać!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Paweł Kilen


Pan jest szalony, proszę przestać!

Z Pawłem Kilenem, podróżnikiem, który w 13 miesięcy przejechał niemal 29 tysięcy kilometrów przez Afrykę z południa na północ, a wcześnie
Sahara Zachodnia – 2000 kilometrów pod wiatr

Co wiedziałeś o Afryce, zanim tam pojechałeś?
– Kiedy byłem w Nowej Zelandii, zacząłem czytać o Afryce – jaka waluta, jaki system polityczny, czy stabilny, co z wizami, czy można wypłacać pieniądze z karty. Jest tam tyle grup etnicznych, że zagłębianie się w to zajęłoby mnóstwo czasu, więc z tym tematem zapoznałem się pobieżnie. Po lekturze wiedziałem, że w Afryce autostop nie działa, więc zdecydowałem się na rower. Tak więc rower nie był od zawsze moją pasją. Wiedziałem, że to jest po prostu bardzo dobry środek transportu w Afryce.

Potraktowałeś więc go bardzo pragmatycznie.

– Pragmatycznie, ale wkrótce bardzo go pokochałem. W Namibii byłem już tak szczęśliwy, że mam rower, że powiedziałem sobie: „Kurczę, już więcej nie jeżdżę stopem!”. I powiem ci, że faktycznie już mi się nie chce. Odwróciłem się od filozofii autostopu. Teraz mi już nie pasuje to napraszanie się. Rower daje niezależność, wolność. Jeździsz w miastach, ale długie dystanse też. Jeżeli jest jakakolwiek droga, jesteś w stanie się nią poruszać. Tak polubiłem rower, że choć na początku planowałem poruszać się po Afryce różnymi środkami transportu – chciałem spłynąć jakąś rzeką – w końcu mi się odechciało. Nie chciało mi się złazić z roweru. Dopiero po powrocie zacząłem więcej chodzić. Tam wszędzie jeździłem rowerem.

No właśnie, powiedz, jak to jest wrócić do domu po pięciu latach?

– Jest to trochę… dziwne. Ja nadal odczuwam swego rodzaju euforię. Mam radochę, że ktoś do mnie mówi po polsku. Słyszę „dziękuję”, „proszę”, „do widzenia”… Jest to też powrót do już innego domu, do miejsca, które się przez ten czas zmieniło – ktoś się wyprowadził, meble stoją w nowych miejscach...

Kraj się zmienił?

– Warszawa się zmieniła. Duże miasta się rozwinęły. Może szarzyzna zimy tak na mnie podziałała, ale wydaje mi się, że ludzie nadal klepią biedę, zwłaszcza na prowincji. Są miejscowości, które są prawie martwe.

Paweł Kilen będzie jednym z gości specjalnych ceremonii wręczenia nagród „Rowertouru” (18 lutego). Przedstawi tam pokaz slajdów i opowie o swojej podróży przez Czarny Ląd.


Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Paweł Kilen