okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2012 >> 1/2012 >> Bezpieczeństwo ma kolor czerwony

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Poradniki >> lampy tylne


Bezpieczeństwo ma kolor czerwony

Łukasz Wiśniowski
Nawet najtańsza lampka, kosztująca kilkanaście złotych, może uratować rowerzyście życie

Jak niebezpieczny jest brak oświetlenia roweru, wiedzą głównie kierowcy samochodów. I nie dziwię się ich wściekłości oraz powodowanej nią niechęci do tych z nas, którzy jeżdżą w ciemności bez świateł. Nie mogę zrozumieć, dlaczego wciąż tak często można spotkać na drodze nieoświetlonych rowerzystów.

Być może dlatego, że większość z nich nigdy nie miała okazji zobaczyć, jak nieoświetlony rower wygląda – a właściwie nie wygląda – z punktu widzenia kierowcy. Sam, będąc zarówno rowerzystą, jak i wyczulonym na zasady współistnienia na drodze kierowcą, niejednokrotnie niemal w ostatniej chwili dostrzegałem jadący w nocy, pozbawiony świateł rower. Nieraz jedynym elementem, dzięki któremu nie wjechałem w taki bicykl i w jego użytkownika, były odblaski na pedałach. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że diodowe lampki na baterie można kupić już za kilkanaście złotych, a ich montaż jest zwykle prosty i zajmuje kilka minut.

Nie wciskaj ciemnoty!

Oświetlenie roweru, szczególnie jesienno-zimową porą, to sprawa kluczowa dla bezpieczeństwa rowerzysty jadącego po zmroku, a nawet w ciągu dnia. Nie bez przyczyny to właśnie światła, zarówno przednie (białe lub żółte), jak i tylne (czerwone), należą według kodeksu drogowego do obowiązkowego wyposażenia roweru. To nie kodeks jednak powinien nakładać na rowerzystę obowiązek zamontowania oświetlenia, ale zdrowy rozsądek. Jako że dwa miesiące temu przybliżyliśmy nieco temat lamp przednich, dziś zajmiemy się wyłącznie tylnymi. Lampy zasilane prądnicą (szczególnie w piaście przedniego koła) to bardzo dobre rozwiązanie, jednak ich montaż jest dużo bardziej skomplikowany niż oświetlenia bateryjnego, z powodu trudności z doprowadzeniem prądu. Z tego względu ograniczymy się wyłącznie do zasilanych bateriami modeli wykorzystujących diody LED. Właśnie ten rodzaj lampek jest najpopularniejszy, co wynika z ich wysokiej skuteczności, dużej uniwersalności i wspomnianej już łatwości montażu. Poza tym używanie lamp diodowych nie jest zwykle zbyt kosztowne, gdyż niektóre modele na jednym komplecie dobrych baterii potrafią świecić ponad 100 godzin. Są jednak i takie, które wytrzymują zaledwie kilkanaście.

Na co zwracać uwagę przy wyborze?

Po pierwsze, na jasność i jakość emitowanego światła. Jest ona zależna przede wszystkim od jakości, liczby oraz mocy użytych diod, jak również od wykorzystania wspomagających ich działanie soczewek i zwierciadeł. Nie zawsze jednak więcej diod znaczy więcej światła. Z diodami jest bowiem tak jak z większością rzeczy: są lepsze i gorsze. Przy sprawdzaniu parametrów nie można się opierać wyłącznie na danych fabrycznych.
Te bowiem są często trudne do weryfikacji, chociażby z tego względu, że producenci używają do opisów swych wyrobów różnych jednostek mocy, jasności itd. Zdecydowanie dobrze jest wybór poprzedzić testem. Sprzedawca nie powinien robić żadnych problemów, jeżeli poprosimy o włożenie baterii i pokazanie, jak dana lampa świeci. Oczywisty wydaje się fakt, że najlepiej będzie wybrać lampę świecącą najmocniej. Nie do końca i nie dla wszystkich jest to jednak optymalne
rozwiązanie. Wysoka moc okupiona jest bowiem większym zużyciem prądu. Jeżeli zatem szukamy oszczędności, warto dążyć do kompromisu pomiędzy mocą a długością pracy na jednym komplecie baterii.
Można również pokusić się o inwestycję w zakup akumulatorków i ładowarki. Nie zwracałbym natomiast szczególnej uwagi na liczbę trybów pracy. W zupełności wystarczają dwa – stały i pulsacyjny. Pozostałe, może poza pojawiającym się w najnowszych konstrukcjach trybem oszczędnym, są może i atrakcyjne wizualnie, ale to nie do końca potrzebne gadżety.
Kolejną istotną cechą jest liczba i typ użytych do zasilania lampy baterii. Największą popularnością cieszą się baterie typu AAA (LR03), zwane również małymi paluszkami. Większe lampy mogą być również zasilane przez normalne paluszki, czyli baterie AA (LR06). Dla osób szukających bardziej kompaktowych kształtów lub niższej masy produkowane są lampki zasilane mniej typowymi bateriami typu N (LR01), czyli małymi i krótkimi paluszkami. Najmniejsze z lampek zasilane są dwiema okrągłymi i płaskimi bateriami CR2032. Minimalizacja osiągnięta jest kosztem stosunkowo krótkiej pracy i małej mocy światła. Warto również zwrócić uwagę na łatwość wymiany baterii. W większości wypadków wystarczy do tego moneta, choć zdarzają się jeszcze niepraktyczne w użyciu, czasem mikroskopijnych rozmiarów, śrubki. Do kwestii deklarowanej przez producentów długości czasu świecenia również należy podejść z ostrożnością i empirycznie określić ją we własnym zakresie. Znamienny jest też fakt, że intensywność świecenia diod spada wraz z wyczerpywaniem się baterii. Po pewnym czasie lampa jeszcze świeci, ale jest już dużo gorzej widoczna z większej odległości. Wówczas warto doładować akumulatory bądź wymienić baterie na nowe.
W większości wypadków jednoślad zostaje wyposażony w uchwyt montowany na wsporniku siodła bądź w górnej części tylnych widełek.

Zdjęcie: Łukasz Wiśniowski



skomentuj ten artykuł

Komentarze


12-01-2012 19:22 edward
Zgadzam się z problemem ,tylne światła są w ogóle za małe w samochodzie mają 0,5m,kw x2 a w rowerze mają 25cm,kw problem?

15-01-2012 14:53 kierowca
"...diodowe lampki na baterie można kupić już za kilkanaście złotych..." Za kilkanaście złotych można też kupić sporo bełta. Wybór jest oczywisty.

1-02-2012 10:40 Maciek
artykuł potrzeby jak najbardziej. Tylko powinny go przeczytac te stare dziadki i babki jeżdzace po nocach na swoich starych gratach bez oświetlenia. Niewiele brakowało a sam w takiego, jadac rowerem bym wjechał.