okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2012 >> Cienka lodowa linia

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Beskid Wyspowy – Luboń Wielki


Cienka lodowa linia

Sebastian Nagło
Niespodzianki w postaci szklanych odcinków mogą na zjeździe spłatać figla

Osiem kresek poniżej zera. Klasyczny rześki zimowy poranek. Zmrożony śnieg zgrzyta zgniatany bieżnikiem opon. Dookoła wszechobecna biel. Autochtoni pod monopolowym przekazują nam pełne współczucia spojrzenia, co zasiewa pod naszymi kaskami ziarenko niepewności – czy aby na pewno warunki śniegowe w górach są takie, jakie nam „obiecywał” GOPR?

Komunikat awizował 20 centymetrów śniegu i niewielki opad nocą – warunki, przynajmniej w teorii, idealne. Luboń Wielki to 1022-metrowy szczyt wznoszący się nad Rabką, piąte najwyższe wzniesienie pasma Beskidu Wyspowego. Wyższe są tylko: Mogielica (1170 m n.p.m.), Ćwilin (1072), Jasień (1052) i Modyń (1029). Co ciekawe, miejscowi używają zupełnie innej nazwy góry – Biernatka. Na szczycie znajduje się jedno z zaledwie dwóch schronisk w całym liczącym 1000 metrów kwadratowych powierzchni Beskidzie Wyspowym, co być może w jakimś stopniu sprawia, że jest to pasmo rzadziej odwiedzane przez turystów, choć akurat Luboń Wielki jest przez nich często penetrowany.
Do schroniska od strony Rabki prowadzą aż trzy szlaki turystyczne oraz droga dla samochodów z napędem na cztery koła, dowożących do schroniska wszelkiego rodzaju prowiant. Szlak żółty z czystym sumieniem polecić można wyłącznie znudzonym życiem lub kaskaderom. W górnej części prowadzi po znajdującym się na terenie rezerwatu przyrody gołoborzu. Niebieski nie prezentuje się najgorzej, choć zdradza lekkie tendencje do gubienia się w gęstwinie lasu, dlatego przez pewien okres uchodził za szlak widmo. Pozostaje więc do wyboru droga dla samochodów 4 x 4 i szlak zielony. Ta pierwsza zimą może się okazać zarówno strzałem w dziesiątkę, jak i klęską – pojazdy z napędem na cztery koła i skutery śnieżne potrafią bowiem wyprodukować rodzaj miękkiej śnieżnej mazi, po której nie sposób nie tylko jechać, ale nawet wpychać pod górę dwukołowego przyjaciela. Pozostaje szlak zielony, który zimą jest najczęściej odwiedzany i najbardziej przewidywalny, a to słowo klucz podczas planowania zimowych eskapad.
Warunki na dole nie wyglądają źle, choć nasze dotychczasowe doświadczenia z górskim MTB zimą każą nam nie brać niczego za pewnik.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Sebastian Nagło