okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2012 >> Tylko jelenie, sarny i sosny

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Puszcza Notecka


Tylko jelenie, sarny i sosny

Michał Książkiewicz
Piaszczysta ścieżka biegnąca wzdłuż użytku ekologicznego Wrzosowe Wydmy przecina osiem pagórków wydmowych

Na wycieczkę do Puszczy Noteckiej czeka się całymi miesiącami. Ta gigantyczna piaskownica otwiera swoje podwoje dla cyklistów tylko przez kilkanaście dni w roku, gdy luźne piaski przykryje cienka kołderka białego puchu. Jednak tylko nieliczni korzystają z tej okazji. W tych warunkach puszczańskie szlaki są bardziej dostępne, ale to wcale nie oznacza, że stają się łatwe.

Do lasu dojeżdżamy pociągiem. Linią kolejową, która przyczyniła się do ogromnego pożaru w 1992 roku. Wtedy już nie walczono o las, lecz o życie ludzi mieszkających w puszczy. Wzdłuż torów biegną szerokie pasy przeciwpożarowe. Mimo to iskra z hamulców dotarła do wysuszonej na wiór ściółki i wznieciła ogień, któremu nie dały rady zastępy strażaków. Ugasił go dopiero ulewny deszcz. Wysiadamy w Mokrzu, na przystanku na linii Szczecin – Poznań. Zatrzymują się tu tylko pociągi regionalne.
Nawijamy na koła zielony szlak turystyczny, dostępny w teorii zarówno dla pieszych, jak i dla rowerzystów. W praktyce wygląda to tak, że nigdy nie spotkałem tu poza naszą ekipą ani pieszego, ani rowerzysty. Szlak jest trudny i długi. Bezlitośnie tnie wzgórza wydmowe na osi wschód – zachód, serwując strome i oblodzone podejścia oraz dzikie zjazdy po zaszronionych gałęziach. Nikłą ścieżkę wytrasowano raz i nigdy już jej nie odnawiano. Nagrodą za wysiłek jest jedynie „śpiew” latających nad głowami kruków, lodowaty wiatr wciskający się pod kurtkę i dalekie widoki.
Dziwny jest ten las, bo w całości był sadzony od linijki, metr po metrze, sadzonka po sadzonce. Tak utworzono w widłach Warty i Noteci puszczę o łącznej powierzchni 178 tysięcy hektarów. To niesamowite, że można w środku Europy jechać 100 kilometrów przed siebie i nie spotkać żadnego człowieka, tylko jelenie, sarny, no i sosny. Sosnę wybrano do obsadzeń, bo szybko rośnie, jest odporna na suszę i dobrze radzi sobie z piaskiem, którego tu jest pod dostatkiem. Podczas trwającej półtora wieku walki o przetrwanie puszczy leśnicy dowiedzieli się również, że sosna doskonale się pali i stanowi świetną stołówkę dla wielu szkodników.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz