okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2012 >> 1/2012 >> Homo viator

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Homo viator

Sławomir Bajew
 

Zjazdy, kongresy, konwencje, mitingi, panele dyskusyjne i konferencje odbywają się chyba już wszędzie i na każdy temat. Speckomisje publikują raporty w tak opasłej (często też bełkotliwej) formie, że przeciętnemu zjadaczowi chleba i zużywaczowi opon na tej ziemi nie będzie dane do końca życia pojąć, co komisje owe ustaliły i co z tego dla niego wynika. I czy w ogóle coś wynika…
Sondaże i statystyki (podobno obiektywne narzędzie ukazywania prawdy) udzielają informacji w wielu dziedzinach życia, takich jak handel, turystyka, zdrowie, komunikacja itp. Sondaże i statystyki podpowiadają, obnażają i – trudno o tym nie pomyśleć – manipulują. Czegokolwiek dotkniemy, o czymkolwiek pomyślimy – już w tej sprawie odbył się zjazd specjalistów, już eksperci wytyczyli kierunki rozwoju, a naukowcy wypowiedzieli się na temat zagrożeń.
Niżej podpisany zużywacz opon rowerowych i samochodowych, pasażer komunikacji miejskiej, transportu publicznego i zwykły udeptywacz chodników, ścieżek i poboczy, prawdziwy współczesny homo viator, wędrowiec, znalazł się w nie lada kłopocie. Otóż nie potrafiąc jednoznacznie ująć się w tabelach ankiet, statystyk i sondaży, kwestionuje swoją tożsamość. Gubi się w gąszczu paragrafów i kodeksów. Definicje osaczają go. Kim jest? Będąc jednego i tego samego dnia pieszym, kierowcą, pasażerem i rowerzystą, próbuje pogodzić w sobie wszystkie te wcielenia współczesnego mieszkańca dużego miasta. To dzwoni na siebie, gdy jedzie chodnikiem, to trąbi, siedząc za kółkiem, i popędza się na przejściu. Już nie wie, kto w nim ma pierwszeństwo. Kierowca pomstujący na cyklistę, cyklista gderający na pieszego, pieszy kreślący kółko na czole, gdy widzi rowerzystę, pasażer komunikacji zazdroszczący wszystkim wszystkiego, skazany na tłok i smród w zatłoczonym autobusie tkwiącym w korku – to za każdym razem on sam. Myśli o pewnej dziedzinie coraz częściej. I coraz częściej wzdryga się na samą myśl o kolejnej regulacji prawnej, która wchodząc w życie (niemałym nakładem środków finansowych z jego podatków), niczego nie zmieni. Pochłania go myśl o narodowym ruchu. Takim oddolnym i odgórnym zarazem. Ruchu kolarza, kierowcy, pasażera i pieszego, których musi pogodzić w sobie samym i którzy muszą się pogodzić w innych. Ruchu pogodnej życzliwości, która pozwala dostrzec jemu samemu i innym, że jesteśmy wszyscy – bez wyjątku – po prostu kimś w drodze. Kimś, kto idzie, jedzie, płynie, czasem nawet czołga się i... przemija. Więc co jest ważniejsze: akt prawno-drogowy czy życzliwość?

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, od ponad tysiąca wydań prowadzi Listę Przebojów, jest też jedynym mężczyzną w paśmie przedpołudniowym Babie Lato, autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem, a zimą na nartach. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.