okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2012 >> 1/2012 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Jeśli chcecie zobaczyć śnieg, weźcie do ręki „Rowertour”. Tak jest przynajmniej w połowie grudnia, a chodzą słuchy, że może tak być jeszcze jakiś czas. Po paru mroźnych porankach zobaczyłem klucz dzikich gęsi lecący nie w tę stronę, co powinien. Ptaki kierowały się wyraźnie na Suwałki, a powinny – na Casablankę. Może w czasie, kiedy dotrze do Was nasz najnowszy numer, moje utyskiwania na niestosowną pogodę będą już nieaktualne, ale pewności nie ma. Pamiętacie lipiec i sierpień? Jesienne. A lato we wrześniu i ciepły, suchy październik? Listopad też był bardzo rowerowy i grudzień, jak widać, również.
Martwić się? Cieszyć? Mieć nadzieję? A jeśli tak, to na co? Oczekiwania są różne. Jedni myślami są już w maju, inni wyczekują prawdziwej zimy – takiej z chrzęszczącym śniegiem pod kołami, ostrym słońcem i kilkustopniowym mrozem. Takiej jak na naszej styczniowej okładce. Ta różnorodność oczekiwań, mam nadzieję, znajduje swoje odbicie w „Rowertourze”. W Beskidzie Wyspowym minus dziewięć, na izraelskiej pustyni Negew plus czterdzieści kilka. Różnorodność to jednak nie tylko fakt, ale i cel. Nie tylko gęsi kierują się na północny wschód, cykliści również. Po lekturze kilkudziesięciu prac, które nadeszły w ramach konkursu o nagrodę „Rowertouru”, nabrałem przeświadczenia, że ten kierunek jest ulubiony dla wielu z Was. Podlasie spośród wszystkich polskich regionów pojawia się w Waszych wspomnieniach najczęściej. Ciekawi mnie tylko, czy włodarze tych pięknych ziem zdają sobie z tego sprawę i czy wyciągną z tego jakieś wnioski. Już kilka lat temu pojawił się projekt budowy trasy rowerowej z prawdziwego zdarzenia, która biegłaby przez najciekawsze miejsca całej wschodniej Polski. Jakby tego było mało, od głównego szlaku miały odbijać boczne, wiodące wszędzie, gdzie tylko warto zajrzeć.
Cóż to byłby za produkt eksportowy! Przyciągnąłby nie tylko rzesze polskich rowerzystów, ale również zagranicznych. Jednak na razie musimy się obyć bez tych wszystkich udogodnień. Podlasie i bez dróg dla rowerów przyciąga jak magnes. A cóż powiedzieć o Ukrainie – ulubionym celu wyjazdów zagranicznych? Niemal w każdej relacji pojawiają się narzekania na jakość tamtejszych dróg, zaopatrzenie sklepów. Jednak to ludzie są zachętą dla wędrowców. Jak powiedział jeden z nich: „Okraść mogą cię wszędzie, ale takiej serdeczności możesz zaznać tylko na Wschodzie”.
Jednak oprócz wschodu są jeszcze inne kierunki świata. Nie tylko Ukraina, ale i Skandynawia, Rumunia czy Alpy cieszyły się zainteresowaniem uczestników konkursu. Coraz częściej też jazda nie jest celem samym w sobie. Obok chłodnego i deszczowego Nordkappu pojawił się drugi cel szczególny rowerzystów – gorące i suche Santiago de Compostela. Odległe sanktuarium, do którego rowerzyści, nie tylko zresztą wierzący, jeżdżą ze wszystkich stron świata, także z Polski. Z relacją z drogi do Santiago zapoznacie się w tym numerze „Rowertouru”.
Po przeczytaniu 54 relacji konkursowych i kilkunastu innych zakręciło mi się w głowie od tej różnorodności. Naprawdę będę miał kłopot, gdzie wybrać się na wakacje. Każde z miejsc, które opisaliście, ma w sobie coś niezwykłego, czego pragnąłbym doświadczyć, ale na razie przyjdzie mi jedynie ich opisy przygotować do druku, żeby stały się inspiracją dla innych, przede wszystkim dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że ich ulubionym sposobem na spędzanie wolnego czasu jest rowerowa włóczęga. Nadal jeżdżę rowerem codziennie do pracy, rozrywając się po drodze liczeniem rowerzystów, których wciąż jest wielu. I nie są to wyłącznie kurierzy rowerowi, którzy jeździć muszą, niezależnie od pogody, ale także ci, którzy wyglądają tak, jakby urwali się z kolarskiego wyścigu, i ci, którzy przed lustrem przysięgli sobie, że nigdy nie ubiorą niczego kupionego w sklepie sportowym.
A jeśli o kurierów chodzi – oni też są różnorodni, jak i opinie o nich. Zresztą, poczytajcie sami…


Marek Rokita
p.o. redaktor naczelny