okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2011 >> Radość z jazdy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Enduro Me


Radość z jazdy

Filip Springer
Widok z Mogielicy w Beskidzie Wyspowym

Niekiedy jedno ujęcie powtarzaliśmy kilkanaście razy, spędzając w danym miejscu kilka godzin. Wszystko po to, by mieć dosłownie 10 sekund dobrego ujęcia w filmie – mówią Kostek Strzelski i Tomasz Dębiec, twórcy filmu „Enduro Me”, z którymi rozmawia Filip Springer.

Przygotowaliście wspólnie pierwszy polski film o rowerowym enduro. Zarówno jego temat, jak i forma, nie są zbyt popularne w naszym kraju. Jak to się zaczęło?
Tomasz Dębiec: – Z pomysłem przyszedł do mnie Kostek. Któregoś dnia zapytał, jaki temat w kolarstwie górskim nadaje się na efektowny film. Akurat byłem już zaangażowany w enduro, więc zaproponowałem mu nakręcenie filmu właśnie o tym. Enduro to taki rodzaj jeżdżenia po górach, który łączy ze sobą elementy cross country i rowerowego zjazdu. To jednocześnie turystyka i sport dający radość ze sprawnego pokonywania trudności na górskim szlaku.
Kostek Strzelski: – Ja tego tematu nie znałem, ale duchowo był mi bardzo bliski. Skończyłem akurat pracę nad filmem „Into the white”, który opowiadał o narciarskim freeridzie. To niemal zimowa wersja rowerowego enduro – swoboda, wolność i radzenie sobie samemu w trudnych warunkach. Pomysł od razu mi się spodobał, rozumiałem ideę tego sportu, więc pomyślałem, że będę umiał o niej opowiedzieć językiem filmu.

Długo pracowaliście nad samą koncepcją?

K. S.: – Wiedziałem, że chcę zrobić film o formule podobnej do tej z „Into the white” – jest sobie grupa sportowych zapaleńców, która odwiedza ciekawe miejsca w Polsce i tam oddaje się swojej pasji.
T. D.: – Zaproponowałem jednego z najbardziej doświadczonych polskich zawodników enduro, czyli Mariusza Bryję. Brian się zgodził, ale stwierdził, że filmowanie jednego faceta jeżdżącego po górach będzie nudne, więc zasugerował, bym do niego dołączył. Tak zostałem aktorem. Występujemy w filmie w duecie.

Pozostał dobór plenerów…?

T. D.: – Tak, polskie góry są wprost wymarzone do enduro. I, z wyjątkiem parków narodowych, można po nich jeździć rowerem! Sporym problemem było więc dla nas wytypowanie tych kilku lokalizacji, w których zrobimy zdjęcia.
K. S.: – Ostatecznie film został nakręcony w Beskidzie Wyspowym i Żywieckim, w okolicach Dukli i w Masywie Śnieżnika. Każde z tych miejsc oferowało inny typ jazdy.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”





 



Zdjęcie: Tomasz Dębiec