okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2011 >> Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> przez Alpy do Paryża


Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

Kinga Kijewska
Góry spowite mgłą i deszczem, a doliny słoneczne – taki krajobraz towarzyszył nam podczas wędrówki wokół masywu Mont Blanc

Naszą kolejną, już dziewiątą, wakacyjną wyprawę zaplanowaliśmy do Paryża, dokąd jechaliśmy na rowerach po raz drugi. Poprzednio pokonaliśmy tę trasę sześć lat wcześniej, przemierzając szlak zdecydowanie nizinny – przez Niemcy, Holandię i Belgię. Tym razem miało być inaczej, bo „do góry nogami”.

Tegoroczna górzysta trasa miała być piękniejsza, bardziej interesująca i malownicza. Połączenie nieokiełznanych alpejskich przełęczy, plaż Lazurowego Wybrzeża, pachnącej ziołami Prowansji oraz eleganckiego Paryża okazało się strzałem w dziesiątkę.
Naszą wyprawę rozpoczynamy 28 lipca w Monachium. Czechy pominęliśmy, bo byliśmy tam wielokrotnie. Nasza grupa liczy 17 osób: 8 pań i 9 panów. Po niedospanej nocy w autokarze z Wrocławia do Monachium wsiadamy na rowery, aby przejechać nasz pierwszy etap – 110 kilometrów przez południową Bawarię. Przez cały dzień towarzyszy nam skwar i przelotne deszcze, które nie pozwalają na zachwycanie się widokami. Tego dnia znajdujemy jednak doskonały nocleg w malowniczej miejscowości Marktoberdorf.
Następny dzień przynosi nam kilka zaskakujących sytuacji. Na trasie drugiego etapu gubimy ścieżkę rowerową, których w Bawarii jest wiele, i lądujemy na drodze szybkiego ruchu. Błyskawicznie pojawia się policja, która każe nam się zatrzymać, ale nie dość, że darowuje nam przewinienie, to dokładnie tłumaczy, jak pojechać dalej inną, dozwoloną dla rowerów drogą. Dziękujemy! Nasze pełne zapału pedałowanie ochładza wielka ulewa, która dopada nas tuż za Immenstadt im Allgäu. Lecz i tym razem nie dajemy za wygraną. W wiosce Kirchoberhof pod swój suchy i ciepły dach przygarnia nas polski ksiądz ze Śląska. Akurat odbywa się u niego próba zespołu ludowego wykonującego pieśni tyrolskie. Rankiem z nadzieją wyglądamy przez okno i nie rozczarowujemy się. Słońca dzisiaj wprawdzie nie zobaczymy, ale za to nie będzie padać i w dodatku pobijemy nasz rekord w liczbie przejechanych granic w ciągu jednego dnia. Żegnamy się dziś z Bawarią, która zachwyciła nas malowniczymi krajobrazami – z krainą, gdzie nawet trawa wydawała się bardziej zielona.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Aleksander Sajewicz
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164