okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2011 >> Pióropusze śniegu

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Jura Krakowska - okolice Krzeszowic


Pióropusze śniegu

Tomasz Dębiec
Chyba najprzyjemniejsza część wycieczki – zjazd na przełaj po łące przysypanej grubą warstwą śniegu

Zimą, jeśli śniegu jest niewiele, nie mamy powodów do zmartwień. Wówczas wystarczy tylko chcieć i dobrze się do tego przygotować. Jednak co zrobić, kiedy w noc poprzedzającą zaplanowany wyjazd szczodrze sypnie świeżym puchem? Trzeba chociaż spróbować zrealizować wycieczkowy plan.

Skuteczną motywacją do działania jest umówienie się na jazdę z kilkoma kumplami. Wtedy nawet mało sprzyjająca pogoda nie jest w stanie zatrzymać człowieka w domu. Kiedy aura jest bardziej rowerowa, z reguły planujemy ambitne trasy w górach, najczęściej w Beskidzie Śląskim, Żywieckim albo Małym. W zimie naszym terenem operacyjnym często staje się okolica położona niżej. Jura wydaje się idealnym poligonem do zimowej jazdy. Nie jest zwykle tak śnieżna jak Beskidy, a drogi prowadzą do leżących na wierzchowinach wsi, z których można szukać ciekawych zjazdów w terenie będącym czymś więcej niż tylko namiastką gór.
W zimie, jak w żadnej innej porze roku, potrzebny jest sprytny plan. Głęboki śnieg na nieprzetartym szlaku może być zarówno przeszkodą, jak i elementem sprawiającym, że jazda staje się jeszcze ciekawsza niż w lecie. Wszystko zależy od tego, w jakim kierunku się przemieszczamy – w górę czy w dół. Lekki podjazd gliniastą ścieżką, przykryty kilkucentymetrową warstwą puchu, zamienia się w bezsensowne podejście. Kiedy zdecydujemy się na zjazd tą samą drogą, będziemy się świetnie bawić. Trasa musi być tak ułożona, żeby podjazdy dało się robić w siodle, a zjazdy dawały maksimum frajdy z jazdy w terenie. Właśnie Jura jest idealnym miejscem do planowania zimowych eskapad według tego modelu. Inaczej niż w górach, tutejsze wioski leżą bardzo często na płaskich grzbietach. Prowadzące do nich drogi niemal zawsze będą odśnieżone i przejezdne dla rowerów, zaś zjazdy można zaplanować po terenowej ścieżce przykrytej śniegiem.
Nieco bardziej wnikliwa analiza mapy pozwoliła na wytyczenie trasy. Najlepszym miejscem spotkania i startu okazały się Krzeszowice. Parking pod stacją PKP, choć zaśnieżony, był idealny na zbiórkę. Z naszej czwórki tylko Michał nie dotarł na czas.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Tomasz Dębiec