okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 12/2011 >> 12/2011 >> Skąd są ci gringos?

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Wyprawa numeru >> Titicaca Cycle Expedition 2011


Skąd są ci gringos?

Szymon Belka
Pokonywanie rzek wyglądało różnie

Nie miała to być wyprawa jedna z wielu. Założyliśmy, że ma być wyjątkowa, a jej celem było wytyczenie szlaku rowerowego wzdłuż brzegu największego wysokogórskiego jeziora świata. Titicaca, bo o nim mowa, jest najwyżej położonym żeglownym jeziorem świata. Znajduje się na wysokości 3812 metrów n.p.m. na terenie Peru i Boliwii.

Jak będzie w Peru? To pytanie chodziło nam po głowach od pół roku, aż wreszcie przyszła chwila, w której wszystkie niejasności miały zostać rozwiane. Bez znaczenia były długie przygotowania i to, że przeczytaliśmy wiele artykułów o tym kraju. W obliczu wyprawy życia każdy z nas podświadomie się czegoś obawiał…
Docieramy do miasta Puno o zmroku. Na stacji czekają na nas dwaj Manuelowie (koordynator i nasz niemieckojęzyczny przewodnik). Zabierają nasze pakunki, a my na rowerach staramy się nadążyć za ich taksówką. Mimo że wzniesienia nie są duże, już teraz czujemy przyspieszony oddech. A przecież nie mamy ze sobą bagaży. Po dotarciu do hotelu umawiamy się na kolejny dzień (zaplanowany na aklimatyzację). Nasz przewodnik chce sprawdzić, jak jesteśmy przygotowani do wyprawy od strony technicznej i kondycyjnej. Z rana rozpoczyna przegląd naszego sprzętu. Nie ma żadnych uwag. Wygląda na to, że dobrze odrobiliśmy lekcje.
Puno jest główną miejscowością turystyczną nad jeziorem Titicaca. To przeszło 120-tysięczne miasto utrzymuje się przede wszystkim z turystów i handlu miejscowymi wyrobami. To tutaj swoją eksplorację jeziora rozpoczyna 90 procent turystów przyjeżdżających od strony Peru. Jest to też największa baza wypadowa na pływające wyspy Uros, a także główny port jeziora Titicaca. Port? Tak, Titicaca jest największym wysokogórskim żeglownym jeziorem świata. A uznano je za takie po tym, jak nasz rodak, Władysław Folkierski, w 1883 roku sprowadził z Anglii parowiec MV „Yavari”. Złożony przez niego z ponad 2600 kawałków statek przez wiele lat służył na jeziorze, a dzisiaj jest jedną z jego atrakcji.
Po szybkim przeglądzie decydujemy się na przejażdżkę za miasto, na okoliczny czterotysięcznik. Pomimo braku bagaży, ślimaczę się pod górkę. Teraz tak naprawdę poznaję ograniczenia swojego. Nogi kręcą się bezproblemowo, ale z oddechem jest gorzej.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Szymon Belka