okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2011 >> Tu bywał Kazik

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Afryka Nowaka. Etap XXI >> Ukraina


Tu bywał Kazik

Kazimierz „Kazik” Kosydor
Uganda? Zambia? Angola? Nie, to okolice Lwowa! Już kilka kilometrów za miastem wjeżdżamy w iście afrykańskie plenery

Wydawać by się mogło, że najlepszym sposobem dojazdu z Polski na Ukrainę jest pociąg lub rower... Ale to mylne przypuszczenia, gdyż jedynym połączeniem kolejowym w kierunku Lwowa jest pociąg relacji Wrocław – Kijów, którym nie wolno przewozić bicyklów.

Rowerem nie da się zaś przekroczyć przejścia granicznego Medyka – Szegini po pasie samochodowym, gdyż obok jest część dla pieszych, której dość dziwna konstrukcja już po stronie ukraińskiej zupełnie nie jest przystosowana do przemieszczania się bicyklem, dodatkowo objuczonym sakwami i przyczepką. Niemniej uczestnicy tego etapu wybierają właśnie taki sposób przekroczenia granicy, a pierwsi dokonują tego Norbert i Sławek. To właśnie oni, po karkołomnym przeciśnięciu się przez kołowrotek na granicy i przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów, pierwsi opowiadają o „Afryce Nowaka” na Ukrainie. W miejscowości Sądowa Wisznia odbywa się pierwszy pokaz i spotkanie z Polonią. Również pierwsi docierają do Lwowa – miasta, w którym mieszkał Kazimierz Nowak i z którego jako 14-letni chłopak wyruszył w pierwszą swoją podróż, co prawda pieszą (zapewne z powodu braku roweru), ale samotną – do Rzymu.
Turystyka rowerowa na Ukrainie nie jest sportem popularnym, ale ciągle zwiększająca się liczba cyklistów zapewne poprawi sytuację przekraczających granicę na rowerze i pozytywnie wpłynie na rozwój infrastruktury rowerowej w ukraińskich miastach. Obecnie we Lwowie trwają prace przygotowawcze do Euro 2012 (remonty i inne uniedogodnienia), przez co miasto może się wydać zupełnie niezdatne do jazdy bicyklem. Brakuje dróg dla rowerów, zamknięte są ulice, kierowcy jeżdżą dość brawurowo – na pierwszy rzut oka wydaje się, że tu się nie da jeździć! Ci, którzy na rowerach do Lwowa pojechali, przekonują się jednak, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Dobre chęci i odrobina czasu sprawiają, że jazda na rowerze po Lwowie staje się wielką przyjemnością.
Wizyta w tym mieście rozpoczyna się dla Norberta i Sławka od spotkania ze mną na rogatkach. Po krótkim instruktażu dotyczącym przepisów, które mogą dotyczyć rowerzysty na tutejszych drogach udajemy się na lwowski rynek.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Kamila Kielar